MAMA

SWOJE PIENIĄDZE – o trudnych wyborach i braku ambicji

Pamiętam, jak kilka lat temu, chodziłam z wózkiem na spacerze nad morzem i miałam straszną ochotę na kawę. Ala jako roczne dziecko budziła się w nocy po kilka razy. Czasem mam wrażenie, że nadal odsypiam pierwsze dwa lata jej życia. No więc chodziłam sobie marząc o tej kawie i w myślach smakowałam łyk za łykiem, bo niestety, to nie wstyd, nie było mnie stać na kawę na wynos za kilkanaście złotych. Ani na sukienkę, którą sobie wyśniłam, ani na drogi krem do facjaty. i to wcale nie było tak, że bieda u nas piszczała. Mieliśmy za co żyć, nie zrozumcie mnie źle, ale nie mieliśmy tyle hajsu, żeby go trwonić na pierdolety. Albo inaczej, ja nie miałam swoich pieniędzy, które mogłam wydawać na pierdolety. Nie było też tak, że mój mąż mi kiedykolwiek czegoś żałował, ale to był taki moment w moim życiu, że fizycznie nie miałam swojej kasy. No…

WOLNY CZAS I CZAS, KTÓRY ZWALNIA

Może to ta jesień. Bo zdaje się, że dni mijają, jak minuty. A może to tylko resztki wirusa w kościach, ale jakoś inaczej płynie czas ostatnio.. Po kątach leżą niedoczytane książki, stosik rzeczy, które wymagają zreperowania, bo dziura na kolanie, albo guzik odpadł. Piekarnik nie pamięta, jak to jest upiec ciasto. Pewnie tęskni za czymś słodkim, a nie, ciągle tylko tosty z serem… A przecież jesień idealna jest do pieczenia. W grubych książkach prasują się liście na te wyklejane obrazy, które mamy zrobić od tygodnia. Nie ma czasu. Doba jest za krótka. Maszyna do szycia stoi nie ruszona, od kiedy została kupiona, podobnie, jak te spodnie, które miałam sobie zwęzić na jesień.. rok temu. Dwa lata temu z kolei, kupiłam drewniane druty na Allegro, dzieci używają je jako pałeczki do cymbałków – te druty pewnie same nie wiedzą do czego służą, bo wełny to one nie widziały w swoim rękodzielniczym…

NIEWYGODNE PRAWDY o aparacie ortodontycznym

Zdjęli mi górny łuk. Radość miesza się w moim sercu z goryczą, bo chyba pęknę z tęsknoty za moim kochanym aparacikiem! Żarcik! Czuję się wolna, niczym ptak! Rozważasz założenie aparatu? Już sam fakt, że rozważasz, pozwala stwierdzić, że pewnie powinieneś / powinnaś zaszaleć i wydać te 10tysięcy (mój gabinet przygotował kiedyś kosztorys dla którejś z klientek i tyle mniej-więcej kosztowało jej leczenie). Koniec końców warto. Ale skoro przebrnęłam przez ten proces, to się podzielę moimi refleksjami. Pozwól, że bez lukru opiszę Ci, na co się decydujesz. Zacznijmy od tego, że to wcale nie jest tak, jak się wydaje, że będzie. Wszyscy klepią po ramieniu, ale ostatecznie, jesteś tylko Ty i aparat. Decydujesz się na dwa lata z okładem w Azkabanie, zaklętym w garść metalu, umieszczonego w Twojej własnej paszczy. Ale w głębi duszy chcesz tego, więc w końcu to robisz. Z aparatem ortodontycznym jest trochę jak z porodem. I tak…

MASZ PEŁNĄ SZAFĘ I NIC DO UBRANIA? zorganizuj Swap Party!

W moim kobiecym życiu zaliczyłam już różne fazy podejścia do ciuchów i mody jako takiej. Przeszłam przez fazę kompulsywnego shopoholizmu, zachłyśnięcie polskimi niezależnymi markami, uzależnienie od blogów modowych, ubraniowy minimalizm, you name it. Wszystko już grali! Najśmieszniej było, kiedy urodziła się Lila, miałam wtedy w szafie dresy po domu i do piachu na jednej kupce i rzeczy „do biura”, których nie nosiłam, tylko kolekcjonowałam, wierząc, że przydadzą się mi jako przyszłej matce pracującej. Każda z nas trzyma rzeczy dla przyszłej siebie, wiem. Co nie zmienia faktu, że warto by to było leczyć. Po latach okazało się, że w pracy, którą w końcu mam, żadne gajery mi nie potrzebne, więc cała kompletowana przeze mnie wyprawka, poszła do wora. Z lekka Zonk. I teraz podzielę się z Wami mądrością, do której dojście, zajęło mi całe lata: w szafie trzeba mieć ciuchy na teraz. Porządek w szafie, to porządek w myślach. Dziś, jako…

W DOMU…

Ostatni miesiąc to była jakaś idiotyczna karuzela zdarzeń. I to nie taka w wesołym miasteczku, tylko bardziej takie koło, które chomik ma w klatce do biegania. To ma nazwę? Przy czy ja byłam właśnie tym chomikiem. Mam wrażenie, że przez większość miesiąca nie było mnie w domu. Zdarzyło się mnóstwo fajnych rzeczy, ale też wiele bezsensownego stresu. A ja to stresu nie lubię za bardzo. Fajnie jak się dużo dzieje, ale bez kitu, już starczy tych dzikich emocji. Jeżeli ktoś dałby mi bilety dla całej rodziny na wycieczkę w gorące miejsce, na ten długi weekend, który w najlepsze właśnie trwa, to powiem Wam szczerze, że grzecznie bym odmówiła. Chcę pobyć w domu. Robić rano śniadania w mojej kuchni, wstawiać pralkę za pralką i bawić się Barbie z dziećmi. Niech się nic nie dzieje. Żadnych dramatów i żadnych fajerwerków, proszę. Marzy mi się święty spokój. Najchętniej niech w tle tych codziennych…

CZY WARTO KARAĆ DZIECI? I dlaczego myślę, że nie.

Zaliczyliśmy całe mnóstwo wpadek przy wychowaniu Lili. Pierwsze dziecko jest trochę królikiem doświadczalnym, niestety. Zanim się faktycznie nie ma dzieci, ma się jakieś tam przekonania i teorie odnośnie tego, jak by się chciało je wychowywać. Ale dopiero ten mały człowiek weryfikuje, które z tych teorii były do chrzanu, a które totalnie bzdurne. Jednego byliśmy pewni zawsze, kiedy rozmawialiśmy z Małżonkiem o wychowywaniu. Wiedzieliśmy, że nie chcemy bić naszych dzieci. Mamy w domu zasadę, że nie bije się ludzi, których się kocha. Nasze dzieci mocno się starają jej przestrzegać, ale regularnie zdarzają im się bójki. Mimo to, wierzę, że coś im zostanie w głowie z tych nauk. Może kiedyś zatrybi. Jak wiarygodni bylibyśmy wymierzając im za karę klapsy? Jak myślicie, że jesteśmy jacyś święci, czy mega cierpliwi, to muszę sprostować. Dzieci dzień w dzień testują naszą cierpliwość. Czasami aż ręka świerzbi. Ale jesteśmy dorośli, do licha, jak mamy wymagać opanowania od…

O TYM, CO ZGUBIONE

Ala budzi mnie w środku nocy, bo nie może znaleźć butelki dla swojego dzidziusia. Patrzę na zegar – trzecia. No, to chociaż jeszcze trochę snu zostało do rana. Przetrząsam pościel w ciemności – Nie ma, Ala, śpij proszę, poszukamy rano – Ala zaczyna płakać, więc wkładam rękę za łóżko, w geście ostatniej szansy – może tam… JEST. Ala zasypia ściskając swojego dzidziusia i jego mleczko. Misja zakończona sukcesem. Gdzie jest Lili strój na taniec / jakieś majtki dla Ali / szczotka do włosów / you name it , wiadomości tej treści regularnie przychodzą od mojego męża, kiedy jestem w pracy. Jest takie powiedzenie, że nic nie jest prawdziwe zgubione, jeśli nie szukała tego mama. Jakież to mocno życiowe powiedzenie. Trudno mnie nazwać ogarniętą, ale jak babcię kocham, moja rodzina wierzy, że znam położenie wszystkich przedmiotów w naszym domu. Czyżby macierzyństwo wyostrzało nam matkom zmysły, albo pamięć fotograficzną. Mój mąż twierdzi,…

10 drobnych przyjemności, które zrozumie tylko matka

Od kiedy zostałam matką, stałam się wzorem cnót. Przynajmniej wtedy, kiedy dzieci patrzą. Świecę zatem przykładem, niosę kaganek oświaty, odejmuję sobie od ust, by zadowolić dzieci, walczę z zarazkami, pilnuję porządku, doglądam. Gdybyście znali mnie za młodu, pewnie byście robili zakłady o to, czy raczej własne dziecko niechcący zepsuję, czy może zgubię. Jestem raczej typem gapy. I to takiej mocno nieogarniętej. Ale, chwalić Boga, sześć lat minęło i okazuje się, że jestem w matkowaniu całkiem dobra. Dzieci całe i zdrowe. Przynajmniej bardzo staram się być dobra w matkowaniu, bo to wcale nie jest takie proste. Nie dość, że jurorki surowe, to jeszcze wszelcy postronni wtrącają się na każdym kroku. Wiemy, jak jest. Ja tu nie o tym. Zmierzam do tego, że wszystkie matki mają tak, że chcą być po prostu dobrymi mamami. Mamy misję. Musimy wychować porządne istoty ludzkie. A to nie jest takie hop-siup, presja razy milion. Całe szczęście,…

TROCHĘ O PRZYJAŹNI, bo mam szczęście do ludzi

Od czasu do czasu nachodzi mnie myśl, że fajnie by było poznać nowych przyjaciół. Tak, jak to się robiło w liceum, czy na studiach, kiedy było się jeszcze istotą ufną, bez bagażu doświadczeń i uprzedzeń. Z zasady kocham ludzi, ale kiedy poznaję nowe osoby, to rzadko zdarza się, że iskrzy. Kumacie? W związku z powyższym, stronię od ludzi. A im jestem starsza, tym stronię bardziej. Jeżeli kogoś nie lubię od pierwszego uściśnięcia ręki, szkoda mi czasu i energii na doszukiwanie się lepszych cech w człowieku. To samo się tyczy ludzi, którzy mi czymś poważnym podpadli, raczej nie znajdziecie ich na moim fejsie. Lubię mieć porządek w tych sprawach. Jestem pełna podziwu dla ludzi, którzy ze wszystkimi mają dobre relacje. Znam takich. I podziwiam. Podziwiam, bo to kosztuje człowieka czas i nerwy. To trochę jak w Simsach. Żeby relacje działały, trzeba o nie dbać. Ja dbam tylko o te, które są…

Navigate