PALCE LIZAĆ – BRESNO w Brzeźnie

Co jakiś czas ludzie mnie pytają „Ty, a w tym Brzeźnie, to gdzie można dobrze zjeść?” – że niby ja się rozbijam po knajpach. Nie rozbijam się, bo po pierwsze mam dwójkę dzieci, a po drugie na mieście lubię zjeść coś lepszego niż to, co mogę sobie zrobić w domu. To mocno ogranicza listę miejsc, w których chciałabym płacić za posiłek. O dobry lokal, niestety, najtrudniej nad samym morzem. Ale dobra, jesteście na molo w Brzeżnie i zgłodnieliście. Co teraz? Zazwyczaj doradzałam zabranie na drogę wałówy, albo opcjonalnie odwiedzenie NAS, jeżeli pytał ktoś znajomy. Brzeźno to niestety nie Sopot. Jeszcze. Owszem, znajdziecie dobre gofry (na rogu, przy wejściu z parkingu na końcu Hallera) i dobrą kawę (TYLKO  w Przystanku Kawa – dygresja – o Matko, jak się zdenerwowałam! Ostatnio kupiłam sobie kubek cappuccino na wynos przy rzeczonych gofrach. No, bo nie chciało mi się dygać na drugi koniec plaży po kawę. Zapłaciłam 14 złotych za kubek najparszywszej lury świata! Więc dlatego TYLKO Przystanek Kawa), ale żeby zjeść obiad? I to dobry? Czekałam na to zbyt długo, ale oto jest miejsce, które mogę polecić z ręką na sercu! A jak będziecie iść, to koniecznie mnie zabierzcie, bo mam ochotę jeść tam do końca świata! Odkryliśmy BRESNO.

 

Chwila oddechu – Ala robi sobie przerwę. Przy okazji zaliczyliśmy lekcję dobrych manier. Dziewczyny już wiedzą, że przy stole nie wolno dłubać w nosie. Ale tak serio, to naprawdę ładnie się zachowywały. Podoba mi się bardzo, że w restauracjach lubią próbować nowych rzeczy.

W karcie Bresna dania kuchni włoskiej – jedliśmy pizzę i makaron, obie opcje palce lizać. Mają też pyszne koktajle (polecam Hugo! ale to wiecie) i najlepsze pod słońcem creme brulee i pana cottę! Słowo, że dawno nie jedliśmy nic tak pysznego na mieście. Kawa też spoko. KONIECZNIE idźcie zmęczeni spacerem, olejcie kanapki na drogę i gofry. Serio, przyjeżdżałabym z drugiego końca miasta, żeby tu zjeść.

 

1 Comment

Zostaw komentarz

Navigate