3 PYSZNE I PROSTE KOKTAJLE Z PROSECCO, w sam raz na letnią imprezę

Jest piątek, jest czas na prosecco. Dzisiaj mam dla Was prezent. Spodoba się Wam! Trzy banalne przepisy, dzięki którym odświeżycie swój romans z prosecco i pokochacie je na nowo. Genialne przepisy na urozmaicenie wieczoru, posiadówki, grilla czy innej imprezki. Te koktajle są tak banalnie proste, że zrobi je nawet mało utalentowana kulinarnie pani domu i chociaż talentu do polewania nie trzeba mieć, to już przy robieniu odpowiedniej oprawy, trzeba się troszkę napocić. Pozwólcie sobie pomóc.

Robienie koktajli w domu jest o tyle skomplikowane, że ZAWSZE okazuje się, że na chacie brakuje jakiegoś super istotnego składnika, bez którego zwyczajnie nie wyjdzie. Zawsze. (Dzisiaj pewnie też i z góry przepraszam.) Co jest najpiękniejsze w tych trzech ślicznotkach, to fakt, że za składnikami wcale nie trzeba mocno biegać. Inna sprawa to te cholerne proporcje. Nie jestem fanką miarek w kuchni. „Na oko” to jest moja ulubiona miara. Jako, że chcę żeby to była dla Was czysta przyjemność, skupmy się na smaku. Sami zdecydujcie, ile czego dodacie. Można zgapiać od nas. Wiem, nie którzy pewnie rwą włosy z głowy, bo co to za przepis bez proporcji, ale mówimy o alkoholu, więc wyluzujmy.

Oto trzy pyszne i proste do wykonania koktajle na letnie wieczory: Mimosa, Truskawkowy Bellini i Hugo.

MIMOSA –  Łakocie i witaminy – ponoć wymyślili go w paryskim Ritz’u… cóż za blichtr i splendor, c’nie? A potrzebny jest tylko świeży sok z pomarańczy i prosecco i ewentuanie lód

TRUSKAWKOWY BELLINI  –  który jest wariacją na temat włoskiego koktajlu – Belliniego, który z kolei składa się z prosecco i zmiksowanych brzoskwiń, co też pewnie było by miłą opcją, ale TRWA SEZON NA TRUSKAWKI! więc tutaj: zmiksowane truskawki – my dodaliśmy trochę cukru, ale kto jak lubi – zalewamy, a jakże, prosecco

HUGO –  Hugo stał się inspiracją do napisania tego posta. Kocham Hugo. Niestety wymaga trochę więcej starań, bo żeby go zrobić, potrzebujecie syrop z kwiatu dzikiego bzu. I ja wiem, że to już teraz brzmi jak przepis na eliksir z Harry’ego Pottera, ale Z RĘKĄ NA SERCU, mówię Wam – WARTO. My swój kupiliśmy w Ikei, o ile Wam to pomoże. Prócz tego problematycznego syropu, potrzebujecie jeszcze lód, listki mięty, które dla aromatu dobrze jest porwać w palcach i łódeczkę limonki. No i rzecz jasna prosecco na koniec. Troszkę, jak Mojito, a o ile mniej roboty! Jeżeli nie chce Wam się jednak robić Hugo, koniecznie zamówcie sobie przy najbliżej okazji w jakimś barze! JEST PYCHA!

o taki, o!

 

Specjalnie nie wspominam tu o Aperolu, z którym też można mieszać prosecco, bo go zwyczajnie nie lubię. Szanuję to połączenie, mój mąż jest ogromnym fanem, ale wolę bardziej świeże opcje. Mam nadzieję, że będą Wam smakowały.

Koktajle mieszał dla Was mój małżonek. I wypiłam wszystkie trzy.

6 komentarzy

  1. Fashionbywesolowska Reply

    Wyglądają przepysznie! Chociaż Aperol uwielbiam będzie to bardzo miła odmiana 💞

Zostaw komentarz

Navigate