szama

4 Posts Back Home

PETARDA, czyli ciasteczka z masłem orzechowym

Bóg kazał się dzielić. Nie wiem, czy nie pójdę do piekła, jeśli się z Wami nie podzielę tym przepisem. Do tej pory raz w życiu opublikowałam przepis na blogu. Nie obiecuję, że stanie się to normą. Bo choć od tamtej pory sporo wody upłynęło w Wiśle, a ja gotuję więcej i częściej, jako, że za przeproszeniem, przybyło w naszym domu gąb, nie zamierzam sie bynajmniej zamieniać w blogerkę kulinarną. Obiecałam sobie, że nie będę wrzucać tu przepisów, które można znaleźć na każdym blogu kulinarnym w kraju, a jedynie takie, które wstrząsną moim światem. Te ciacha pokochałam od pierwszego gryza. A przepisu nie znajdziecie nigdzie, więc ja Wam dam. Dobrem trzeba się bowiem dzielić. Karma ludzie, karma! Przepis pochodzi z książki kulinarnej dla małych dziewczynek. Zdziwko, co? Dostałyśmy go z Lilą od Olgi i jej mamy Ani, które są naszymi dobrymi przyjaciółkami i dzielą z nami zamiłowania kulinarne. Dzięki, raz jeszcze…

dynia

Lubię rodzinne tradycje. A takie, które wymagają wspólnego klecenia czegokolwiek i upaprania się czymś po pachy, lubię najbardziej. Mamy z najukochańszym mężem tradycję robienia pierników na Święta od 2009 roku (ah..co za staż..), w planach mamy pomysł na robienie co roku ozdób na choinkę, ale dłubanie w dyni jest tak śmieszne już z samego założenia, że chyba i z tego zrobimy tradycję. Oto nr jeden. Poznajcie Franka. Miłą dynię ( koncepcja strasznej dyni odpada, bo czemu ma nas coś straszyć przez okno?), jak go nazywa Lila. Ot takie tam zajęcie na jesienny wieczór, jeśli macie dynię pod reką. A jeśli chodzi o element kulinarny (bo wszak dynię się również spożywa), to odsyłam do najzajebistszego ciasta dyniowego na świecie.

palce lizać #4 – marmolada chleb i kawa

Zacznijmy od tego, że kocham śniadania. Rodzinnie kochamy. All day breakfast działa na mnie jak zaklęcie. Bo jak można serwować śniadanie do 10? Gdyby nie dzieci, nasz dzień pewnie zaczynałby się o tej godzinie. Albo nazywać kanapkę zjedzoną w biegu, śniadaniem. O nie. U nas śniadanie potrafi się przeciągnąć do dwóch godzin, jeśli akurat jesteśmy wszyscy razem, albo mamy gości. I miło, jeżeli restauracja uwzględnia potrzeby takich ludzi, jak my. Nie lubiących konsumować śniadania w biegu i celebrujących sam rytuał śniadania z godnym namaszczeniem. Do rzeczy. Jeżeli obudziliście się w Trójmieście i akurat jest weekend, macie szczęście, bo możecie wpaść się obeżreć na Targ Śniadaniowy. Jężeli jest środek tygodnia, to macie mniej szczęścia. Chyba, że obudziliście się we Wrzeszczu, wtedy możecie iść na śniadanie do Marmolada Chleb i Kawa, a potem zostać na lunch, obiad i deser, bo tak wyglądałby mój idealny plan dnia. Hahaha! Macie dzieci? Nie będą się…

musicie tego spróbować

Drogi Czytelniku,to nie jest blog kulinarny, ale parentingowy. Jako rodzic czuję się czasem w obowiązku coś ugotować. Nie lubię stać w kuchni niepotrzebnie długo i najbardziej lubię robić dania jednogarnkowe, bo jeszcze bardziej niż stać, nie lubię zmywać tysiąca garów. Jeśli chodzi o pieczenie, jest lepiej, bo pieczenie mnie relaksuje, ale staram się ograniczać stres, więc, tak jak w przypadku gotowania, stosuję trzy zasady:- szybkie- proste- niezmywaniogenne (wymyśliłam to słowo)W związku z powyższym, to zapewne będzie pierwszy i ostatni wpis kulinarny. To jest ciasto, które wygląda zarąbiście, smakuje zarąbiście i każdy będzie przypuszczał, że spędziłyście całą noc na przygotowywaniu go. Przepis pochodzi z jakiegoś amerykańskiego bloga, znalazłam go wieki temu i nie sądziłam, że będę się nim kiedyś dzielić, więc nie powiem Wam skąd dokładnie. Zaadaptowałam go zresztą do polskich warunków. Smacznego!Będziecie potrzebować:3jaja1szkl cukru2/3szkl dyniowego puree*1łyżeczka proszku1/2łżcz cynamonu1/2 łyżeczki soku z cytryny1szkl mąki*kroimy dynię, wsadzamy do piekarnika, a kiedy jest…

Navigate