święta

4 Posts Back Home

na święta

Siemka, jestem Amoksycylina i od jakiegoś czasu, z krótkimi przerwami, rezyduję w domu Małych Psotek. Co prawda mama Psotek marudzi, że jestem niepotrzebna, ale ona też się do mnie przekonała, kiedy zaraziła się od Psotek anginą. Haha! Frajerka! Także myślę, że zaslużyłam sobie na jakiś awans, czy coś, albo przynajmniej na szacunek. Wszyscy mają nadzieję, że niedługo się wyprowadzę, ale zima jest długa, a ja mam ważne zadania do wykonania. Obecnie leczę oskrzela dziewczynek, więc nie mam za bardzo czasu na pogaduchy. Może i Was odwiedzę tej zimy. Hehe. Albo raczej Ho Ho Ho! No bez jaj! Spójrzcie tylko, co ja muszę znosić? Nawet na bloga mi się ładuje ten wredny antybiotyk! Cóż. Taka sytuacja. Amoksycylina dla wszystkich! Wpadłam na bloga, żeby życzyć Wam wszystkim Wesołych Świąt, póki trwają. I szczęśliwego Nowego Roku. A przede wszystkim zdrowia. Reszta przyjdzie sama. Wcześniej czy później. Pamiętajcie, uważajcie, czego sobie życzycie, bo marzenia…

świąteczne drobiazgi

Wierzę, że są takie okresy, kiedy warto się wylogować. Święta Bożęgo Narodzenia to jeden z takich momentów, kiedy nie mam najmniejszej ochoty ślęczeć na fejsie, blogu, czy gdziekolwiek w sieci. Skupiam się w tym czasie na rzeczach miłych. Na przykład na dzieciach, albo na Kevinie, albo na makowcu.. No wiecie. Bilans poświąteczny – 2kilo na plusie. A jak tam? U Was też na plusie po Świętach? Te choinki. Lila i Najukochańszy Mąż dali czadu z dekorowaniem w tym roku. Ja z Alą na rękach (bo akurat obydwa dwa razy, kiedy dekorowaliśmy, wisiała na cycu.), dałam radę udekorować zaledwie kilka. Ta „bombka”. Bo moje serce matki kocha wszystko, co zrobią małe rączki. A ozdoby świąteczne? Łzy wzruszenia aż same płyną do oczu! Te stópki. bo tak. niezmiennie zachwycają (serce matki!) Ten sznurek. I będę nim obwiązywać prezenty przez 10 lat, bo jest go 120metrów. Było… (Scandi Loft) Ten sznur światełek. Ciemno…

tajemnica renifera

Kiedy byłam mała, wydawało mi się, że ten cały renifer, to taki mit doczepiony do bajki o Mikołaju. I nie nie mam na myśli tego latającego… ogólnie renifer. Bo, że niby jak? Wiadomo, że żadne kopytne nie latają. Logiczne wydawało mi się więc, że renifer został zmyślony, tak jak Mikołaj. ( sorki za spoiler, dla tych, którzy wierzą…) Potem okazało się, że takie zwierze jednak istnieje, jak bzdurnie by to nie brzmiało. I że zasadniczo nie ma żadnych cudownych właściwości. Ot, trochę taki jeleń… Komu przyszło do głowy, żeby zrobić z takiego renifera magiczne zwierze pociągowe do sań Mikołaja? nie mam pojęcia… Ponoć ma to coś wspólnego z faktem, że jest ich sporo na północy, ale uważam, że sanie mogłyby być przecież ciągnięte przez jakieś stricte magiczne stworzenia…no nie wiem… elfy, albo coś zmyślonego specjalnie na potrzeby sań i całej legendy. Po dziś dzień zostało jednak coś tajemniczego w świątecznym…

it’s beginning to look a lot like xmas…

…powolutku… przegląd światełek i ozdób zrobiony. brak światełek… przegląd kartek i adresów, zrobiony, brak około 10 kartek… lista prezentów zrobiona, kupionych dwa… nastrój na pieczenie pierniczków jest… ale nie ma miodu. A to wszystko w takim proszku, bo nigdzie jeszcze nie idzie kupić choinki. Będzie choinka, pójdzie z górki! Pan Ksawery Orkan był łaskaw załatwić tony śniegu, więc klimat białych Świąt też jest. Kto wie, może przez najbliższe kilka tygodni się utrzyma. Pana Ksawerego prosimy jednak już nas nie niepokoić i nie zachodzić w nasze rejony. Senkju. A Lila dostała od Mikołaja własne lokum i jest w siódmym niebie. Mości je poduchami, kocykami i Bóg wie czym, po czym chowa się cały czas, siedząc tam z latarką i swoimi kuplami: Nodym i Lalą. Zdecydowanie polecam.

Navigate