gary

1 Posts Back Home

moja odskocznia – gary

Wyobrażałam sobie, że będzie jak w filmie „Uwierz w ducha”. Po kilku zajęciach kupię sobie koło i będę sama wypalać moje dzieła. A mój mąż wieczorami będzie się zakradał do mnie i będziemy razem miziać tą glinę… Okazało się, że to nie takie hop siup. Kiedy pierwszy raz toczyłam cokolwiek ( kieliszki na jajka.. uuu, jazzy co nie?), mało nie umarłam ze śmiechu, nie mogąc uwierzyć we własny brak koordynacji. ( O innych moich wadach obnażonych przez te zajęcia wspomniałam tu). I gdyby nawet w tle leciała ta muzyka, nie usłyszałabym, bo koło robi zarąbiście dużo hałasu. Młody Patrick Swayze też się nie zjawił… Mimo to, pokochałam zajęcia garncarstwa i mam nadzieję, że wrócę na nie wkrótce po porodzie. Każdy powinien mieć coś, co pozwala mu odpocząć od rzeczywistości. Robienie na drutach, joga, malowanie, bieganie, pisanie bloga… coś, co sprawia, że możemy na chwilę przestać być żonami, matkami, kobietami pracującymi.…

Navigate