diy

3 Posts Back Home

grzechotnikonda czyli ciemno, pada i do wiosny daleko

Od dwóch tygodni jesteśmy uwięzione w domu. Wszystkie trzy. Mąż się trzymie. Sromota. Choróbsko nie odpuszcza. Samotność i gile, moi mili. Z nudów planuję przemeblunki, przeorganizowuję szafy, zamawiam druty i włóczkę, czytam książki (dobra, KSIĄŻKĘ…) i ogólnie przeżywam codziennie Dzień Świstaka, umierając na katar. Czarne wizje mnie nachodzą ilekroć uświadamiam sobie, ile czasu zostało do wiosny, bo w moich czarnych wizjach będziemy zdychać na katar do marca! z drugiej jednak strony, fakt, że dni zlewają mi się w jedno, ma jedną ogromną zaletę! To już połowa listopada i czas już wstawiać piernik na Święta! Yay! Z nudów wzięłam się za zaległe robótki ręczne. Jeżeli tak jak ja. macie tony kolorowych skarpetek bez pary, bądź bez palca, czy pięty, możecie zrobić dzieciom węża. Albo inne zwierze. Lilka przez ostatnie kilka dni ciągle chce się bawić „w czarne ludzie”. Nie wiem skąd pomysł. Myślałam, że wąż się wpisze w krajobraz, ale okazało…

robótki ręczne – pomponowy łańcuch

Powoli budzę się z letargu zimowo-laktacyjnego. Powoli kończę to, co zaczęłam. Jest tego długa lista. Trochę jeszcze czasami mi się nie chce, trochę szukam wymówek, ale idą zmiany i czas w końcu strzepnąć kurz z ramion i zacząć robić rzeczy! Bo skoro wszystko wokół budzi się do życia i zmienia, to i ja muszę. Postęp i zmiany to siła, której nie da się pokonać. Żywioł. Zmiana to moja ulubiona siła natury. Trzeba nam zmian. Lubię zetpety. Lubię robić rzeczy. Lubię, jak coś umyślonego osiąga realny kształt, choćby po drodze zniekształciła go nieco rzeczywistość i brak umiejętności. Myśl staje się ciałem. Na przykład poduszką, maskotką, elementem wystroju. Za dwa tygodnie pomyślę, że brzydkie i wyrzucę, ale na razie czuję dumę i mogę wszystko. I chcę lepić, szyć, malować i wymyślać. Miłego poniedziałku!

diy – robótki ręczne, czyli pimp my pillow

Od dłuższego czasu planuję przerobić kilka rzeczy, które mi się opatrzyły lub zwyczajnie się zniszczyły, a szkoda mi je wyrzucać. Mam na przykład, po wiosennych porządkach w szafie, górę skarpetek w odjazdowych kolorach, które nie nadają się już do noszenia. Górę. Czy ktoś jeszcze ceruje skarpety? Planuje zrobić z nich maskotkę dla Lili. A dziś mam dla Was przerobioną na szybce poduszkę. Szyłam wszystko ręcznie, bo nadal boję się maszyny do szycia, którą mąż najdroższy sprezentował mi na wiosnę. Cały czas obiecuję sobie zresztą, że się niedługo zaprzyjaźnimy (z maszyną, nie z mężem. z mężem żyjemy w przyjaźni.). Nie przedłużając, przedstawiam Panią Księżycową. Jestem ostatnio w twórczym nastroju, więc produkty mej twórczości będziecie mogli podziwiać wkrótce. Buziaki.

Navigate