dialogi rodzinne

8 Posts Back Home

dialogi rodzinne – Lila

więcej zdjęć na moim INTAGRAMIE Od kiedy Lila zaczęła mówić wiele się u nas zmieniło. Po pierwsze zaczęła wyrażać dobitnie swoje zdanie w sytuacjach, w których mogłaby to sobie darować, żeby łatwiej nam się wszystkim funkcjonowało. Po drugie zaczęła dyskutować, bo teraz swoje „nie” potrafi poprzeć argumentami. A po trzecie boki można z niej momentami zrywać, więc ku pamięci zapisuję, w końcu po coś ten blog jest. Prosz! * Mamo mam czyste ręce. Drugą i trzecią. * Próbuję Lilce powiedzieć jakiś wyszukany komplement: -Och Lila, jaka ty jesteś… jesteś… no brak mi słów, taka jesteś. -Nie jestem „brek misów”, ty sama jesteś „brek misiów” mamo! – odpowiada wkurzona Lila. * -Mamo skończyłam jeść -No nie mów -Mamo, ja muszę mówić * Przy stole: -Lila proszę zjedz troszkę mięska. -Nie chcę. -Nie musisz zjeść dużo. -Nie -Chociaż jedno zjedz. -Dobra…zjem dwa. ….twardy negocjator! zjadła dwa * -Mamo! Patrz! Ściana jest zielona!…

słowotwory

Są momenty, kiedy przydałby się słownik do zrozumienia małego człowieka. Zdarzało się nam obojgu zgadywać przez parę minut, co nasza córka ma na myśli, do tego stopnia, że ona sama powoli traciła do nas cierpliwość, kiedy w końcu okazywało się, że chodzi o jakiegoś rekina, bałwana, czy inne nowe słowo, do którego nie zdąrzyliśmy się jeszcze przyzwyczaić. Poprawiamy ją przy tym zawsze i powoli nowe słowa wychodzą coraz lepiej. Założę się, że za jakiś będzie nam brakować tych jej słowotworów, kiedy już zacznie mówić miodkowopoprawną polszczyzną. Na pamiątkę tego pięknego okresu spisałam kilka Lilusiowych słówek. Żałuję tylko, że robię to tak późno, bo kilka miesięcy temu lista byłaby dłuższa i zawierałaby kwiatki, o których dziś już nie pamiętam. teby – nie wiadomo, co do końca znaczy, Lila upycha tego krzaka w każdym zdaniu, zamiast innych słów, albo w charakterze przecinka. coraz rzadziej, im pewniej gadararańca – niby pomarańcza, ale coś…

35 t.c.- brzuchoupdate i brzuchodialogi

32 tydzień. Umawiam się na kolejną wizytę u lekarza. Położna pyta na kiedy. – 26 sierpnia. Mierzy mnie od góry do dołu: – A zdąży Pani? – Co zdążę? – A który tydzień? – 32. – Aaaaa! To spokojnie! Bo wygląda Pani, jakby miała zaraz urodzić. – …. podnosi na duchu * Dwa dni później siedzę na placu zabaw i gadam sobie z jakąś babką, która przyszła z siostrzenicą. O ciąży rzecz jasna, bo o czym. Po 20 minutch rozmowy, ona nagle poczuła potrzebę wytłumaczenia się: – Ja tak ciągle o ciąży, bo wie Pani, jestem w czwartym miesiącu i to wszystko takie nowe. – Spoko. Mnie się ten temat nie znudził nawet po 8miu miesiącach. – … – patrzy nic nie rozumiejąc, spogląda nagle na mój brzuch i wypala – O rety! Pani też jest w ciąży? taaa…brawo Sherlock’u.. czyli ten brzuch jednak nie rzuca się w oczy?…

piątunio

Nasz Świat stanął na głowie. Ojciec w domu matkuje i gotuje, matka bawi się w chodzenie do pracy. A potem zamiana i odwrócenie ról. Matka do garów, ojciec do roboty. Taka trochę karuzela. Całe szczęście dziś piątek i realna szansa, że się dziś w końcu wyśpię. Dzika radość w sercu mym! Czasy kiedy w piątek miałam jeszcze ochotę iść po pracy na imprezę zdecydowanie minęły i aż trudno uwierzyć, że ludzie naprawdę wolą imprezować, skoro przecież mogliby w tym czasie spać. Wariaci. Lila ostatnio przerzuciła się z Bolka i Lolka na pieski. Biały jest jej ulubieńcem. Zabiera go na spacery w torebce (zawsze!) – zresztą mogliście go zobaczyć o tu i ogląda z nim bajki, a do snu kładzie w nogach łóżeczka. Jako ilustrację do dzisiejszego wpisu zaserwuję Wam zatem kilka zdjęć pieska autorstwa Lili. Ku pokrzepieniu serc 😉 Talent. *** Na dobry początek weekendu, żeby Was jeszcze bardziej pokrzepić,…

jakich filmów nie ogląda matka polka

Ja: To co, chcecie coś dzisiaj oglądać? Jakie filmy macie? Doris: No mamy ostatnią część Paranormal Activity… Ja: Nie, horror, to nie. Nie na moje zszargane nerwy. Coś takiego bardziej babskiego może? Doris: No to jest taki film, który chciałam obejrzeć, o takiej parce hipisów i im rodzi się dziecko, a potem ich związek przechodzi próbę, bo ta ich córeczka jest bardzo ciężko chora i.. Ja: Odpada. Nie mogę oglądać nic o chorych dzieciach. Za bardzo to przeżywam. Doris: To co ty w ogóle oglądasz? No właśnie. Ta lista nieustannie się kurczy. Wiadomości też przestałam oglądać, bo za bardzo mnie wkurzają, albo dołują. Za to Świnki Peppy widziałam wszystkie sezony… Kiedyś kochałam horrory. Najbardziej te straszne, ale w zasadzie wszystko, co można było wrzucić do worka z tą kategorią, oglądałam chętnie. Ostatni horror widziałam jednak w 2009 roku i wiem, że nie obejrzę żadnego jeszcze baaardzo długo. Przestałam, bo po…

objawy starzenia

Najgorzej, jak sobie człowiek uświadomi, że już mu tak nie styka, jak kiedyś, że refleks nie ten, że „Z Archiwum X” obchodzi dwudziestolecie, a zrobienie gwiazdy, czy szpagatu, to jakaś w ogóle, kurde, ekwilibrystyka! Dialogi z życia wzięte: Oglądamy z mężem „Elementary” późnym wieczorem, deko zamuleni. Sherlock Holmes szybkim krokiem wychodzi z kadru. Ja: Zawsze, kiedy tak chodzi, kojarzy mi się z tym… no, kurde… Jak się nazywał ten film, o tych narkotykach? Mąż: O tym co utykał?… Czekaj… Monk! Ja: O narkotykach. Mąż: O co Ci chodzi? Ja: Mi chodzi o „Trainspotting”, a tobie o House’a. Chwila ciszy. Mąż: O co mi chodzi? … *** Rozmawiam z J., moją, niewiele zresztą starszą ode mnie, siostrą cioteczną, która dwa tygodnie temu założyła sobie konto na facebook’u i strasznie się tym jara. J.: – Ty tego mail’a czasem odbierasz? To Ci wyślę to, co Ci miałam pokazać. Ja: – No odbiorę,…

gadanie we śnie

Lila nie potrafi jeszcze mówić. Choć specjalnie się tym nie przejmujemy, nastręcza to niekiedy trudności, bo moja szklana kula czasem zawodzi i nie mam pojęcia, o co chodzi temu dziecku. Ona rozumie mnie, ja nie rozumiem jej, ogólnie trochę jak połączenie brazylijskiej telenoweli i czeskiego filmu. Gdzie ona głównie załamuje ręce nad moją głupotą, a ja staram się zatuszować sprawę buziakami i przytulaskami. Trochę się też nie możemy doczekać, jak to będzie, kiedy w końcu się zacznie. Tych dziecięcych pytań o naturę różnych rzeczy. Z ciekawości rodzicielskiej. I tak przychodzi małżonek rano do kuchni i mówi mi tak: – Sen miałem. Śniło mi się, że grałem sobie na playstation, przyszła Lila, spojrzała i powiedziała :”Granatem ich trzeba było rozwalić”. I tak się zastnawiałem w tym śnie skąd ona zna coś takiego, jak granat? Ja: – I „rozwalić”… – No właśnie, opowiadałem Ci to we śnie i powiedziałaś :” Tyle grasz,…

obczaj, ile liści!

Rozmówki rodzinne. Z mężem: Wychodzimy na spacer z trójką dzieciaków. Zamieszanie. Ja, już w butach przy drzwiach: – A czekaj, jeszcze sobie oko namaluje, żeby Ci nie robić siary na dzielni. Mąż, po analizie mojej twarzy: Nie musisz, dzisiaj akurat wyglądasz dobrze. … Chociaż raz. Z teściową. Czyli mamą nr2 Opowiadam o guście kulinarnym Lili, a konkretnie o tym, że niewiele potraw jej ostatnio podchodzi. Teściowa: No to może kaszkę jej zrobię? Ja: Nie, nie lubi. T: To może parówkę. Ja: A może parówkę by zjadła. T: O, no widzisz, to szkoda, że nie ma. … Pech Z Laurą lat 5. Laura wyciąga Jeff’a do zabawy. Jeff mówi po angielsku, ale z dziećmi dogaduje się i po naszemu. Ja: Laura, poproś Jeff’a po angielsku, to na pewno pójdzie się z Tobą bawić. Laura: Chodź Dżief. Ja: Nie no, po angielsku poproś. Laura: Dżief, plosę po babielsku. W sumie… she did.…

Navigate