ciuchy

4 Posts Back Home

akcja szafa #3 – finał

Czas na jakieś podsumowanie. Minął rok. Czy przez taki okres czasu można nie kupować ubrań? Czego mnie nauczyło wyzwanie? Czy w ogóle miało sens? Przez ten rok kupiłam dwie sukienki, dwa topy, parę spodni i dwie pary butów. Wszystko prócz butów, na okres ciąży. Choć może to tylko wymówka. Może nie potrafiłabym się powstrzymać przed zakupami… Jedno jest pewne. Zdałam sobie sprawę z tego, że potrzebuję dużo mniej ubrań, niż mi się do tej pory wydawało. W czasach liceum miałam trzy pary butów: martensy, jakieś sportowe i sandały na lato. Zupełnie mi to wystarczało. Gdzieś po drodze zaczęłam CHCIEĆ ubrań. Sporo czasu zajęło mi zrozumienie, że to zwykłe zachcianki, niepodszyte konkretnymi potrzebami. Kiedy myślę o tym, jak chciałabym, żeby wyglądała moja szafa, biorę te trzy pary butów za punkt odniesienia. Od roku pozbywam się ubrań. Z niektórymi trudno się rozstać i pewnie długo potrwa, zanim osiągnę level Stylediggerki ,…

szafa kobiety ciężarnej #1 – spodnie

Wiadomo, że lato, to i człowiek z fantazją ma ochotę się odziać i do ludzi wyjść. Niestety kobieta z dużym brzuchem może napotkać trudności, bo brzuch odziać niełatwo. We wszystkim wygląda bowiem, albo grubo, albo topornie, albo „słodko”, bo ciuchy dla ciężarnych są jakieś takie infantylne mocno, przynajmniej w moim odczuciu. No i jeszcze sam fakt, że rzeczy ciążowe, są ciążowe.. Mnie to odstrasza, że nie wspomnę, że ciążowe ubrania da się nosić jedynie w ciąży, są bowiem skonstruowane tak, by nie tyle pomieścić, co wręcz uwydatnić brzuch. A po ciąży pozostaje je oddać, albo schować na dnie szafy z myślą o tych wszystkich ciążach, w których jeszcze nie jesteśmy. Ja staram się zatem jak mogę, dopasować siebie do mojej istniejącej garderoby, nie odwrotnie. Szło mi nieźle, póki nie okazało się, że nie mam spodni, które się dopinają. Okazuje się, że najlepsze są spodnie z gumką, bo nie zaskakują nieprzyjemnym…

akcja szafa #2

Pamiętacie jeszcze „akcję szafa”? Z założenia chodziło o to, żeby przzez rok spróbować nie kupować ubrań. Do poczytania tu i tu. Niestety musiałam zmierzyć się z rzeczywistością. Matka Polka Niepracująca potrzebuje jednak zdecydowanie mniej ciuchów, niż Matka Polka Pracująca. Po pięciu dniach chodzenia do biura, okazało się, że nie mam za bardzo co na siebie włożyć. Przez pierwszy miesiąc stawałam na rzęsach, żeby te kilka posiadanych przeze mnie rzeczy wplatać w różne zestawy, ale poddałam się. Zwłaszcza, że zaczęły się zmieniać moje gabaryty. Zrobiłam zakupy… Kupiłam dwie luźne sukienki, parę spodni, legginsy i luźny top. Ale czuję się rozgrzeszona, bo mam wrażenie, że to mi do końca ciąży wystarczy. No dobra, rozważam jeszcze jedną parę spodni… źródło Mimo, że fizycznie faktycznie coś kupiłam, nie przerywam Akcji Szafa i nie zamierzam też wpadać w szał zakupów. Nadal chcę ustalić (a odpowiedź wcale nie jest oczywista), czy da się nie kupować ubrań…

sezon na swetra

Najlepsze w jesieni jest to, że w końcu można nosić swetrzyska. Lepsze jest tylko to, że ta faza potrwa aż do wiosny…I choć mój mąż niechętnie patrzy na moją szafę w tym okresie, to moja miłość do swetrów ma się równie dobrze tej jesieni, jak każdej poprzedniej. Sweter rano,czy też wieczorem, plus para ciepłych skarpetek i kubek herbaty. Na samą myśl czuję się błogo. Czujecie to?

Navigate