WYCHOWANIE

LILA KOŃCZY 9LAT

Lila ma dziewięć lat. Moja córka skończyła dziewięć lat. Niby jeszcze dzidziuś, ale czasami, jak dzwon z odległego kościoła, słychać echo nadchodzącej nastoletniości. Nie przesadzam. Bunt nastoletni może się zacząć w wieku lat ośmiu. Tak przynajmniej zanotowałam w przypadku naszego egzemplarza. Tak samo, jak zanotowałam bunt dwulatka, trwający prawie trzy lata w przypadku naszej Młodszej. Względny spokój panuje w naszym domu zaledwie od kilku miesięcy. Znowuż, nie przesadzam. My tu sobie blogu, blogu o miłości macierzyńskiej, ale momentami bywało grubo. Zresztą, kto ma, ten wie. Niedawno uporaliśmy się z jednym buntem, za rogiem czai się już następny. Jedyny minus taki, że każdy się nastawia, że taki kryzys to trwa rok, półtora. Trochę, jak z kwarantanną – od miesiąca stale czytam, że szczyt zachorowań nastąpi za półtora miesiąca. W konia człowieka robią. Drugi raz się nie dam nabrać na ten numer. Nastawiam się na najgorszą wersję. Koniec buntu po maturze. Chociaż…

PO CO SIEDMIOLATKOWI SMARTFON? i co robić, kiedy dziecko o niego poprosi

Nie czuję się wystarczającym autorytetem, aby udzielać rodzicielskich porad w internecie. Co innego ploteczki z psiapsiami nad kawutką, co innego dzielenie się mądrościami z obcymi ludźmi. Nie piszę Wam zatem poradników jak odpieluchować, nauczyć sprzątania, czy jak rozmawiać z dzieckiem, bo to wszystko są rzeczy, których uczę się w praniu razem z moimi dziećmi i mężem, a wychowanie to taki element życia, który stale usprawniamy w naszym domu, który ewoluuje razem z nasza rodziną, więc jakże mogłabym.. Dzisiaj będzie pierwszy raz, bo ostatnio znajoma mnie zachęciła, sprzedając nasz sposób na dziecko żądające smartfona innej znajomej i ponoć jest niegłupi. Skoro już tak stwierdziła, podaję dalej. Jak wiecie, Lila poszła we wrześniu do pierwszej klasy. Wkroczyliśmy zatem na kolejny level wyboistej rodzicielskiej rozgrywki. Pierwszy problem wychowawczy pojawił się już w pierwszym tygodniu nauki. Oczywiście totalnie niespodziewany. Nasza córka zaczęła domagać się telefonu komórkowego. Wszystkie dzieci rzekomo posiadały smartfony, z wyjątkiem naszego…

WYDZIARANE – o tatuażach i samoakceptacji

Uczę moje dzieci, że każdemu podoba się co innego. Nie wszyscy lubimy to samo, nie każdy będzie przyklaskiwał ich dziełom, stylówkom, wykonom piosenek. Bo nie każdemu musi się podobać. Ja lubię rzodkiewkę, Ty nie lubisz. Proste. No dobra, trochę trudniejsze, kiedy muszę wyjaśnić młodszej że nie je się gili z nosa. Bo to nie jedzenie, nawet jeśli uważa, że pyszne. Wyjaśniam, że babcia niekoniecznie pochwali tatuaż zrobiony markerem, bo ciało z tatuażem babci się nie podoba. Ale ja uważam, że piękny (chociaż już się zastanawiam, jak to się zmyje?). Ta sama babcia przez lata wodziła mnie za nos, kiedy sama chciałam zrobić sobie tatuaż. Bo widzicie, ja lubię tatuaże. Bardzo.Ale nie mam. Najpierw, kiedy skończyłam lat 16, babcia,czyli wtedy jeszcze mama obiecała, że po maturze będę mogła. Ja się mamy zawsze słuchałam. Po maturze zaczęła kręcić, że może lepiej chociaż po licencjacie, a w tym czasie się zastanowię nad wzorem,…

PIERWSZA WYCIECZKA ALI i moje matczyne paranoje

Przedszkole Psotek jedzie na wycieczkę. I kiedy mówię „przedszkole”, mam na myśli CAŁE przedszkole. Wszystkie grupy. Cały personel. Każdy jeden przedszkolaczek. Alicja pierwszy raz jedzie na wycieczkę bez rodziców. Nie muszę Wam pewnie pisać, że jestem przerażona i najchętniej bym jej nie puściła, ale jak mogłabym jej to zrobić, skoro jadą WSZYSCY. Powiedzieć, że dzieci są podjarane to mało – emocje u nas, jak przed Bożym Narodzeniem, bo jadą do gospodarstwa agroturystycznego i tam będą ZWIERZĄTKA. Alicja pakuje się od poniedziałku. Dodam na marginesie, chociaż zabrzmię, jak rodzicielski fail, że mnie czasami przerastają wycieczki z Psotkami na drugi koniec miasta, więc żywię lekkie obawy. Głównie chodzi o humorki panny Ali właśnie. Niewiele jej trzeba, żeby zrobić szopkę – wystarczy, że jest głodna, albo zmęczona, albo, że pada deszcz i ciśnienie nie sprzyja, albo, że ktoś krzywo na nią spojrzy i nawet najprzyjemniejsza wycieczka kończy się rykiem i tarzaniem po ziemi.…

MIŁO, KIEDY COŚ SIĘ ZMIENIA

Coś się zmieniło. Jeszcze niedawno, samodzielne wyjście z dwójką naszych dzieci gdzieś w miasto, musiałam planować, jak wyprawę na księżyc. Pakować dwie zmiany ubrań dla obu dziewczynek, picie i żarcie bo przecież możliwe, że padną z głodu i pragnienia, do tego wózek i jeszcze po ulubionej zabawce na drogę. A zimą kurtki, czapki, szaliki, rękawiczki. Przypominaliśmy cygański tabor – jadąc nuciłam sobie „Jadą wozy kolorowe” Maryli Rodowicz. Do tego, trzeba było wyjście ogrywać tak, żeby Ala miała dobry humor. Jeśli nie miała, nie pasowało jej dosłownie wszystko i zawsze robiła jakąś awanturę. Stresujące to było, nie powiem. I nagle coś jest inaczej. Dzieci odpowiednio oporządzone przed wyjściem, wytrzymują dwie godziny w terenie bez jedzenia i wizyty w toalecie. Nie potrzebują ciuchów na zmianę, ani zabawek na drogę. Wystarczy im soczek. I jeszcze jedna rzecz – wszystko idzie z nimi przenegocjować, a każdy bunt zażegnać za pomocą odpowiednich argumentów – zazwyczaj…

CZY WARTO KARAĆ DZIECI? I dlaczego myślę, że nie.

Zaliczyliśmy całe mnóstwo wpadek przy wychowaniu Lili. Pierwsze dziecko jest trochę królikiem doświadczalnym, niestety. Zanim się faktycznie nie ma dzieci, ma się jakieś tam przekonania i teorie odnośnie tego, jak by się chciało je wychowywać. Ale dopiero ten mały człowiek weryfikuje, które z tych teorii były do chrzanu, a które totalnie bzdurne. Jednego byliśmy pewni zawsze, kiedy rozmawialiśmy z Małżonkiem o wychowywaniu. Wiedzieliśmy, że nie chcemy bić naszych dzieci. Mamy w domu zasadę, że nie bije się ludzi, których się kocha. Nasze dzieci mocno się starają jej przestrzegać, ale regularnie zdarzają im się bójki. Mimo to, wierzę, że coś im zostanie w głowie z tych nauk. Może kiedyś zatrybi. Jak wiarygodni bylibyśmy wymierzając im za karę klapsy? Jak myślicie, że jesteśmy jacyś święci, czy mega cierpliwi, to muszę sprostować. Dzieci dzień w dzień testują naszą cierpliwość. Czasami aż ręka świerzbi. Ale jesteśmy dorośli, do licha, jak mamy wymagać opanowania od…

Navigate