ŚWIĘTA

POLOWANIE NA JAJA

Wesołego Alleluja! Oblał Was ktoś już dzisiaj? Ja zaraz chowam laptopa i telefon, bo wiadomo, co będzie, kiedy dzieci się obudzą. Psotki nazywają się tak nie bez powodu. Bedziem pływać! Mówią, że małe dzieci, to mały kłopot, a im większe, tym gorzej. Ja nie wiem, jak Wy, ale ja wcale nie tęsknię za okresem, kiedy moje dzieci były kwilącymi poczwarkami. To znaczy, jasne, że niemowlaki są super słodkie i ogólnie miło je tulić i pielęgnować, a dwulatki są super, kiedy się uczą świata, ale to naprawdę miło mieć jednak trochę urośnięte dzieci. Kiedy już można im wytłumaczyć, dlaczego lekarstw się nie wypluwa, dlaczego nie warto rzucać talerzem, kiedy nie smakuje obiadek i dlaczego wychylanie się za okno grozi śmiercią, albo kalectwem. Miło być zrozumianym. No łatwiej jest. Do tego jest też przyjemniej, bo można się bawić w różne fajne zabawy, które dla małych dzieci się nie nadają. Na przykład w…

CZAS DLA RODZINY I PIŻAMOWY DZIEŃ

Przedświąteczny pęd ma jedną zaletę. Kończy się 🙂 Kiedy powigilijne emocje opadną, opakowania od prezentów leżą już na śmietniku, nie trzeba gotować, bo lodówka jest pełna, można nareszcie zwolnić. Nie ma jedynej dobrej metody na leniuchowanie, ale każda jest dobra. Można czytać samemu, alb gromadnie, oglądać filmy, grać w planszówki, albo jeszcze lepiej w Minecrafta, co kto lubi. Jedno jest pewne, można to wszystko robić w piżamach 🙂 Może to nie jest najbardziej produktywny czas w roku, ale na pewno potrzebny. Przynajmniej dla mnie. Założyłam sobie jakiś czas temu, że chciałabym  jak najwięcej czasu spędzać z rodziną. Niekoniecznie w jakiś spektakularny sposób. Jasne, fajnie jest robić coś nowego i ekscytującego, ale przytulanie się na kanapie przy bajach jest równie przyjemne i wartościowe, jeżeli faktycznie będziemy poświęcać sobie uwagę w tym czasie. Staram się unikać korzystania z komputera i telefonu przy dzieciach, co pewnie widać po mojej aktywności w sieci :)…

ŚWIĄTECZNE FILMY, KTÓRE OBEJRZĘ W TE ŚWIĘTA

Zazwyczaj na Święta wyjeżdżamy, ale tym roku zostajemy w domu. Tata Psotek, pechowo się złożyło, pracuje w Święta i Nowy Rok, więc po raz pierwszy od lat, nigdzie się nie ruszamy. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, Święta w wersji slow, też mają swój urok. Od dzisiaj zakopujemy się w norce naszego mieszkania i będziemy oglądać świąteczne filmy. Ubrani w piżamy. Dodam przy tym, że to moja prywatna lista, tworzona przez lata. Dla tych, co naprawdę mają dosyć seansów przerywanych reklamami w telewizji, a na Netflixie już wszystko co świąteczne obejrzeli, lista filmów, koniecznie do obejrzenia w Święta, których możliwe, że nie znacie. Mixed Nuts (1994) To jest bez pudła najśmieszniejszy świąteczny film, jaki powstał w historii. Nie rozumiem dlaczego nie dają tego w Jedynce wymiennie z Kevinem. Wigilia kilku przypałowych bohaterów w nadmorski miasteczku w Kalinornii. A jaka obsada! Liev Schreiber w miniówie, to widok,…

CO CHCESZ NA ŚWIĘTA? czyli my tu szał zakupów, a planeta umiera

Czy w Waszych domach babcie też zawsze mówiły „Mi nic nie trzeba, po co w ogóle prezenty?”. Kiedyś słyszałam to od babci, teraz powtarzają to hasło mama i teściowa. Kiedyś nie pojmowałam, jak święta mogłyby istnieć bez góry prezentów pod choinką. Wiadomo, że prezenty to gruba część świątecznego klimatu. Do tego jeszcze bajka o Świętym Mikołaju i o nagrodzie za bycie grzecznym przez cały rok. Nawet dorosłym trudno jest przestać wierzyć. „Co chesz od Mikołaja?” Najprawdopodobniej wszystko masz. Czarny piątek był parę tygodni temu, to sobie nakupiłaś. Zaczyna się panika. Czas do Świąt topnieje szybciej, niż śnieg, który pada od paru dni. Stres w pogoni za prezentami skutecznie psuje świąteczna atmosferę i miłość do bliźnich. A „Dziadka do orzechów” znacie? Mnie fascynuje moment na samym początku, kiedy dzieci czekają, aż dorośli położą podarunki pod choinką. Bez ściemniania, że ktoś się będzie z worem ładował przez komin. Matko, o ile łatwiej…

SZYBKI KALENDARZ ADWENTOWY

Witajcie! Jest pierwszy grudnia, więc nareszcie wszystkie kalendarze świata mogą zacząć odliczać dni do Świąt. I to jest też ostatni dzwonek, żeby naprędce zmontować kalendarz adwentowy! Szanująca się blogerka poczęstowałaby Was tym postem ze dwa tygodnie temu, ale jesteście u mnie i tu standardowe rozwiązania nie obowiązują. Na przypale, albo wcale, jak mawia Monika Pryśko. To hasło, to ostatnio moja dewiza. Zresztą, nikt nie powiedział, że kalendarza adwentowego nie można wywiesić po Mikołajkach, bo właśnie tak zrobiłam parę lat temu 🙂 I nikt się wtedy w domu nie oburzył, bo moje dzieci, to nie znają się zbytnio nawet na dniach tygodnia, a co dopiero na kalendarzu… No, ale w tym roku bardzo chciały, bo się im przypomniał ten kalendarz, którym je uraczyłam trzy lata temu, a który był, mówiąc miedzy nami, wpizdu pracochłonny i niekoniecznie estetyczny (widać go na zdjęciach we wpisie, przepisem się nie dzieliłam, bo najpewniej było dawno…

ŚWIĄTECZNY CZAS

Ja przepraszam, czy to już? Czy jesteśmy już po? Nie wiem, jak to się dzieje, że rok rocznie zaczyna się grudzień i przecież jest jeszcze czas na wszystko, wyjście na jarmark i karuzelę i łyżwy, a potem okręcam się trzy razy i jest 20 grudnia i nie ma już czasu na nic, a do tego okazuje się, że nie było ani karuzeli, ani łyżew. A niby minimalizowałam stres i niepotrzebne aktywności od początku grudnia. Niby było powolutku, bez pośpiechu i w klimacie.  A i tak wszystko, jak zwykle wyszło na ostatnią chwilę. Weźmy kupowanie prezentów. Niby można uniknąć tłumów w sklepach, bo wszystko szybko i tanio da się zamówić przez internet, ale i tu trudno uniknąć stresu. Okazuje się, że zamawianie wszystkiego przez internet, to też nie jest dobre wyjście, chyba, że się ma zaprzyjaźnioną sąsiadkę, która nie wychodzi z domu, bo kurier puka do drzwi kilka razy dziennie z…

BUY LESS, LOVE MORE

Obiecałam sobie, że w tym roku będę zen, że będę miała wszystko idealnie zaplanowane i dopięte na ostatni guzik, że nie będę się stresować. Plan był taki, że jedyne, co będę odczuwać w tym roku, to będzie ogólnie pojęty relaks. Od początku grudnia leciały u nas kolędy, piekliśmy pierniki, rysowaliśmy rysunki dla Mikołaja. A potem wkradła się świąteczna gorączka. Bo sklep wysłał nie ten kolor prezentu, bo kurier pomylił paczki, bo dzieci porysowały wszystkie koperty do kartek, które w tym roku mieliśmy wysłać wcześniej… Ale to nic, bo ze wszystkim i tak zdążymy. Trzeba tylko każdą godzinę, która zostaje z krótkiego dnia, poświęcić na doganianie planu. Spinamy pośladki i mieszamy bigos. Co roku ta sama szopka. Prawie mi się udało. Prawie. Stresu jednak nie da się pokonać, bo okazuje się, że planowanie na nic nie pomoże, kiedy trzeba odstać swoje w dwukilkometrowej kolejce, żeby kupić głupie mleko w markecie po…

NIEZŁE JAJA

Jeżeli zdjęcia z Dorocznego Pieczenia Pierników wrzucam w styczniu, bo wszak tak było, to logiczne, że Wielkanocne Malowanie Pisanek zostanie wspomniane przeze mnie w okolicach połowy maja. Logiczne. A były pisanki, że ho ho. Rozmiar XXL. I nie, nie odwiedziliśmy farmy strusi, chociaż to by w sumie było super fajne (i właśnie wpadłam na pomysł, żeby faktycznie to kiedyś zrobić). Ale na wiosnę nasze dzieci zazwyczaj chorują, więc szalone wycieczki nie wchodzą o tej  porze roku w grę. Jajka, które widzicie są w 100% hand made. Mój Najdroższy Małżonek osobiście je sklecił własnymi ręcami. Pewnie byście chcieli wiedzieć jak, ale dokładnego przepisu Wam nie podam, bo nie znam. Mogę Was jedynie poinstruować, że potrzebne Wam będą nadmuchane balony, woda, mąka (w proporcji 3 do 1) i kawałki papieru. Po wyschnięciu całość malujemy białą farbą i znowu pozwalamy wyschnąć. Cały proces zajmuje trochę czasu, więc nie polecam robić tego na dzień…

Navigate