PODRÓŻE

MATKA NA GIGANCIE

Zostawiłam dzieci na weekend. Po raz pierwszy od 4 lat. Ale ostatnio średnio się to skończyło, więc nic dziwnego, że miałam lekką traumę. Zacznijmy od tego, że ja się miałam w Poznaniu zamiar trochę przeszkolić, bo ani nie trzymam ręki na pulsie odnośnie blogosfery, ani nie znam blogerów (z wyjątkiem jednej Tekstualnej, ale łączy nas głównie żarcie i tańce latynoamerykańskie, więc nie wiem, czy to się w ogóle liczy). Ja o dzieciach piszę. W dodatku, żebym jeszcze pisała jakoś ekspertko o wychowaniu, ale nie, ja piszę o konkretnych dwóch sztukach, więc mało kogo oprócz mnie samej może to obchodzić. Oczywiście piszę, o ile akurat nie zasnę. Czyli z rzadka. Wiadomo, że taki ze mnie bloger, jak z koziej dupy pudernica, ale skoro już mi odpisali, że mogę przyjechać, doszłam do wniosku, że te wszystkie wykłady, których posłucham, sprawią, że w końcu nauczę się prowadzić bloga. No cóż, zasadniczo wyszło jak…

Łódź

Parę tygodni temu wybrałyśmy się z Lilą w naszą pierwszą samotną podróż. Trochę strach jechać jakoś daleko, więc padło na Łódź, gdzie odwiedziłyśmy rodzinę. Pociąg do Łodzi z Gdańska jedzie jakieś dwa dni, chyba że akurat nie ma opóźnień.. wtedy jedzie 7 godzin. Cywilizowane państwo w centrum Europy.. Sama Łódź to piękne miasto, secesyjne kamienice piękne, tylko jakoś tak pusto i biedno w każdym zakamarku. Interesy na Piotrkowskiej zamykają się na każdym rogu. Szkoda, jeszcze chwila i z tych pięknych kamienic zostaną kupy kamieni, że się wyrażę obrazowo. Sporo natomiast dzieje się z inicjatywy mieszkańców. My odwiedziłyśmy targ na „off Piotrkowskiej”, który jest maleńką namiastką Londynu w mieście.(Takie już mam zboczenie, że wszędzie widzę Londyn.) Super sprawa! Chcę takie miejsce w Gdańsku. Bez tandety z Chin, za to z pysznymi i „samorobnymi” produktami. Przy okazji Lila zaliczyła pierwszą wizytę na publicznym basenie i była zachwycona. Czyli ogólnie wcale nienudna ta…

Navigate