EKO

NASZ DOMOWY OGRÓDEK

Jednym z moich niespełnionych jeszcze marzeń,  jest posiadanie na własność kawałka ziemi, który mogłabym obsiać, miałabym czas ogarniać i mogłabym patrzeć, jak na nim ładnie rośnie zielone. Obiecujemy sobie rok rocznie, że coś będziemy hodować na tym naszym śmiechu wartym balkonie wielkości małej szafy i rok rocznie budzimy się z ręką w nocniku, kiedy już jest za późno na sianie. Jak to dobrze, że mężczyźni czasem biorą sprawy w swoje ręce i tej wiosny faktycznie coś się u nas zadziało w tej materii. Przychodzę któregoś dnia do domu, a tu worek ziemi na stole i jechane z sianiem. Wióry leciały, mówię Wam. Dziewczyny oczywiście pomagały i chętnie podlewają, ale sukces tego przedsięwzięcia muszę zapisać na konto mojego drogiego męża. Totalnie jego zasługa. Pokazywałam już postępy na fejsie i instagramie, ale to jest grubsza sprawa, takie rzeczy nie zdarzają się często, więc należy się wpis. Od razu jakoś przyjemniej z czymś…

TRAKTAT O FAST FASHION

Mam już po dziurki w nosie zakupów odzieżowych. Nie lubię łazić po sklepach na żywo, bo za dużo tego, że oczopląsu idzie dostać, za głośno, za jasno i ludzi pełno. A w internetach, jak już kupię, to ZAWSZE rozczarowanie. Jednak Photoshop w starciu z rzeczywistością wygrywa. Przeceny kuszą, a im głośniej to robią, tym bardziej mam ochotę schować się w jakąś  bardzo głęboką norę i tam doczekać do lata, kiedy to człek potrzebuje zdecydowanie mniej ubrań do obleczenia swojego jestestwa. Chcę mniej kupować. Chcę mniej mieć. Ja mam spory zonk moralny z tym całym kupowaniem ciuchów i może dlatego tego nie robię. Pracując w branży odzieżowej i starając się żyć ekologicznie, często zastanawiam się, jaki wpływ moja praca ma na nasze środowisko. I na ile winna powinnam się czuć, projektując odzież, bo w końcu przemysł odzieżowy jest w czołówce „zanieczyszczaczy” środowiska… Istnieją porozumienia, certyfikaty i regulacje, które mają na celu…

POSIEDZIEĆ NA CZYSTEJ PLAŻY…

Mam taki zwyczaj, że zbieram na plaży śmieci (Trąci szaleństwem, wiem). Dzisiaj zrobiłam fotkę tego, co zebraliśmy, idąc w prostej linii od wody, do wejścia na plażę. W prostej linii ludzie! Mam po dziurki w nosie narzekania na zaśmiecone plaże i czekania, aż ktoś zacznie je sprzątać. Zaczęłam od siebie. I chociaż działam na małą skalę i nie posprzątam całej plaży sama, to mam nadzieję, że daję moim dzieciom dobry przykład. Znacie to na pewno z autopsji: próbujecie nakłonić dziatwę do sprzątnięcia bałaganu w pokoju, a dzieci uparcie twierdza, że to nie ich bałagan. Dorośli mają podobnie. Też mi się, kiedyś wydawało, że nie moje małpy, nie mój cyrk. Czemu niby mam sprzątać po Januszach, co zostawili ten syf. Ale chyba już doszłam do rozumności. Chyba jestem tym jednym dzieckiem, które jednak zaczyna sprzątać pierwsze w imię ogólnej korzyści. Nie jestem jakaś nienormalna, nie miotam się między Brzeźnem,a Jelitkowem z…

Navigate