DOBRE RADY

PO CO SIEDMIOLATKOWI SMARTFON? i co robić, kiedy dziecko o niego poprosi

Nie czuję się wystarczającym autorytetem, aby udzielać rodzicielskich porad w internecie. Co innego ploteczki z psiapsiami nad kawutką, co innego dzielenie się mądrościami z obcymi ludźmi. Nie piszę Wam zatem poradników jak odpieluchować, nauczyć sprzątania, czy jak rozmawiać z dzieckiem, bo to wszystko są rzeczy, których uczę się w praniu razem z moimi dziećmi i mężem, a wychowanie to taki element życia, który stale usprawniamy w naszym domu, który ewoluuje razem z nasza rodziną, więc jakże mogłabym.. Dzisiaj będzie pierwszy raz, bo ostatnio znajoma mnie zachęciła, sprzedając nasz sposób na dziecko żądające smartfona innej znajomej i ponoć jest niegłupi. Skoro już tak stwierdziła, podaję dalej. Jak wiecie, Lila poszła we wrześniu do pierwszej klasy. Wkroczyliśmy zatem na kolejny level wyboistej rodzicielskiej rozgrywki. Pierwszy problem wychowawczy pojawił się już w pierwszym tygodniu nauki. Oczywiście totalnie niespodziewany. Nasza córka zaczęła domagać się telefonu komórkowego. Wszystkie dzieci rzekomo posiadały smartfony, z wyjątkiem naszego…

TRAKTAT O FAST FASHION

Mam już po dziurki w nosie zakupów odzieżowych. Nie lubię łazić po sklepach na żywo, bo za dużo tego, że oczopląsu idzie dostać, za głośno, za jasno i ludzi pełno. A w internetach, jak już kupię, to ZAWSZE rozczarowanie. Jednak Photoshop w starciu z rzeczywistością wygrywa. Przeceny kuszą, a im głośniej to robią, tym bardziej mam ochotę schować się w jakąś  bardzo głęboką norę i tam doczekać do lata, kiedy to człek potrzebuje zdecydowanie mniej ubrań do obleczenia swojego jestestwa. Chcę mniej kupować. Chcę mniej mieć. Ja mam spory zonk moralny z tym całym kupowaniem ciuchów i może dlatego tego nie robię. Pracując w największej odzieżowej firmie w Polsce i starając się żyć ekologicznie, często zastanawiam się, jaki wpływ moja praca ma na nasze środowisko. I na ile winna powinnam się czuć, projektując odzież, bo w końcu przemysł odzieżowy jest w czołówce „zanieczyszczaczy” środowiska… Każda sztuka odzieży projektowana przez nas…

CO CHCESZ NA ŚWIĘTA? czyli my tu szał zakupów, a planeta umiera

Czy w Waszych domach babcie też zawsze mówiły „Mi nic nie trzeba, po co w ogóle prezenty?”. Kiedyś słyszałam to od babci, teraz powtarzają to hasło mama i teściowa. Kiedyś nie pojmowałam, jak święta mogłyby istnieć bez góry prezentów pod choinką. Wiadomo, że prezenty to gruba część świątecznego klimatu. Do tego jeszcze bajka o Świętym Mikołaju i o nagrodzie za bycie grzecznym przez cały rok. Nawet dorosłym trudno jest przestać wierzyć. „Co chesz od Mikołaja?” Najprawdopodobniej wszystko masz. Czarny piątek był parę tygodni temu, to sobie nakupiłaś. Zaczyna się panika. Czas do Świąt topnieje szybciej, niż śnieg, który pada od paru dni. Stres w pogoni za prezentami skutecznie psuje świąteczna atmosferę i miłość do bliźnich. A „Dziadka do orzechów” znacie? Mnie fascynuje moment na samym początku, kiedy dzieci czekają, aż dorośli położą podarunki pod choinką. Bez ściemniania, że ktoś się będzie z worem ładował przez komin. Matko, o ile łatwiej…

SWOJE PIENIĄDZE – o trudnych wyborach i braku ambicji

Pamiętam, jak kilka lat temu, chodziłam z wózkiem na spacerze nad morzem i miałam straszną ochotę na kawę. Ala jako roczne dziecko budziła się w nocy po kilka razy. Czasem mam wrażenie, że nadal odsypiam pierwsze dwa lata jej życia. No więc chodziłam sobie marząc o tej kawie i w myślach smakowałam łyk za łykiem, bo niestety, to nie wstyd, nie było mnie stać na kawę na wynos za kilkanaście złotych. Ani na sukienkę, którą sobie wyśniłam, ani na drogi krem do facjaty. i to wcale nie było tak, że bieda u nas piszczała. Mieliśmy za co żyć, nie zrozumcie mnie źle, ale nie mieliśmy tyle hajsu, żeby go trwonić na pierdolety. Albo inaczej, ja nie miałam swoich pieniędzy, które mogłam wydawać na pierdolety. Nie było też tak, że mój mąż mi kiedykolwiek czegoś żałował, ale to był taki moment w moim życiu, że fizycznie nie miałam swojej kasy. No…

NIEWYGODNE PRAWDY o aparacie ortodontycznym

Zdjęli mi górny łuk. Radość miesza się w moim sercu z goryczą, bo chyba pęknę z tęsknoty za moim kochanym aparacikiem! Żarcik! Czuję się wolna, niczym ptak! Rozważasz założenie aparatu? Już sam fakt, że rozważasz, pozwala stwierdzić, że pewnie powinieneś / powinnaś zaszaleć i wydać te 10tysięcy (mój gabinet przygotował kiedyś kosztorys dla którejś z klientek i tyle mniej-więcej kosztowało jej leczenie). Koniec końców warto. Ale skoro przebrnęłam przez ten proces, to się podzielę moimi refleksjami. Pozwól, że bez lukru opiszę Ci, na co się decydujesz. Zacznijmy od tego, że to wcale nie jest tak, jak się wydaje, że będzie. Wszyscy klepią po ramieniu, ale ostatecznie, jesteś tylko Ty i aparat. Decydujesz się na dwa lata z okładem w Azkabanie, zaklętym w garść metalu, umieszczonego w Twojej własnej paszczy. Ale w głębi duszy chcesz tego, więc w końcu to robisz. Z aparatem ortodontycznym jest trochę jak z porodem. I tak…

MASZ PEŁNĄ SZAFĘ I NIC DO UBRANIA? zorganizuj Swap Party!

W moim kobiecym życiu zaliczyłam już różne fazy podejścia do ciuchów i mody jako takiej. Przeszłam przez fazę kompulsywnego shopoholizmu, zachłyśnięcie polskimi niezależnymi markami, uzależnienie od blogów modowych, ubraniowy minimalizm, you name it. Wszystko już grali! Najśmieszniej było, kiedy urodziła się Lila, miałam wtedy w szafie dresy po domu i do piachu na jednej kupce i rzeczy „do biura”, których nie nosiłam, tylko kolekcjonowałam, wierząc, że przydadzą się mi jako przyszłej matce pracującej. Każda z nas trzyma rzeczy dla przyszłej siebie, wiem. Co nie zmienia faktu, że warto by to było leczyć. Po latach okazało się, że w pracy, którą w końcu mam, żadne gajery mi nie potrzebne, więc cała kompletowana przeze mnie wyprawka, poszła do wora. Z lekka Zonk. I teraz podzielę się z Wami mądrością, do której dojście, zajęło mi całe lata: w szafie trzeba mieć ciuchy na teraz. Porządek w szafie, to porządek w myślach. Dziś, jako…

10 rzeczy, o których warto pamiętać, wychowując córkę

Jeżeli chodzi o wychowywanie chłopców, nie wiem nic. Nawet pieluchy nie potrafiłabym zmienić. Z wychowywaniem dzieci jest jednak – całe szczęście – tak, że człowiek uczy się tego fachu w trakcie, na żywym organiźmie. Więc może jest dla mnie jeszcze nadzieja. Idąc jednak tym samym tropem, mogę stwierdzić nieskromnie, że trochę znam się na wychowywaniu dziewczynek. Mam wyjątkowe szczęście – mam dwie córki. To, plus kilkuletni staż dają mi status PRO. Znajoma, która ma kilkuletniego synka, ma na wiosnę urodzić dziewczynkę i zastanawia się, czy da radę, bo nie ma pojęcia, jak się zabrać do wychowywania dziewczynki. Poza oczywistą odpowiedzią, że robi się to dokładnie tak samo, jak przy wychowywaniu chłopca, pragnę dodać kilka punktów, które podsumowałyby, z czym dokładnie ma do czynienia człowiek, kiedy zostaje rodzicem córki. 1. DZIEWCZYNKA MOŻE BYĆ KIM TYLKO CHCE Nie jest to popularna opinia, ale uważam, że kobiety mają w życiu łatwiej. A jeżeli…

CO KUPIĆ DZIEWCZYNIE? PRAKTYCZNE PORADY PREZENTOWE

A więc masz dziewczynę – powinszować. Idą Święta, więc masz też problem. Bo co takiej dać? Jeżeli Twoja dziewczyna jest już Twoją żoną, to masz łatwiej. Po pierwsze każda żona jest już trochę odarta ze złudzeń i dużo mniej wymagająca. Poza tym chyba znacie się już dość dobrze, prawda?.. Jeżeli Twoja żona jest dodatkowo matką, już całkiem masz ułatwione zadanie, bo jedyne, czego chcą żony – matki, to chwila spokoju. Jeżeli nie masz zatem namiarów na samosprzątające się mieszkanie, albo spowalniacz czasu to możesz jej ewentualnie podarować masaż w SPA. Długi masaż w SPA. Albo sesję z terapeutą, niech się wygada. Wracając do dziewczyn i tego, co można im podarować. Prawda jest taka, że każdy prezent dziewczyny traktują jako TEST: „jak dobrze on mnie zna i czy w ogóle słuchał”. Miałam kiedyś kolegę, który kupił swojej dziewczynie na urodziny zestaw pędzli do makijażu – sprzęt na wypasie, ale niestety prezent…

Navigate