CIĄŻA

kulistość rzeczy – 24 t.c.

Świat zrobił się ostatnio jakiś bardziej okrągły? Czy to tylko moje wrażenie? Kula zdaje się być bryłą idealną na lato, czyż nie? Słońce takie okrągłe i ciepłe, czereśnie okrąglutkie i słodkie, podbijam stawkę kulkami lodów na deptaku i okazuje się, że kulistość rzeczy wręcz prześladuje latem. Ja kształtem wpisuję się w trendy. Jestem coraz okrąglejsza. Muszę przyznać, że dobrze mi z tym. Toczę się po naszym słonecznym świecie radośnie, niczym kulka. Do tego pogoda w końcu pozwala odziewać się w sukienki, co sprawia, że wszystko, co psułoby nam humor, jeśli chodzi o własne kształty, możemy schować pod warstwą leciutkiego, zwiewnego materiału i czuć się jak boginie olimpijskie. Słyszałam dużo negatywnych opinii odnośnie bycia w ciąży latem i posiadając porównanie, mogę jedynie stwierdzić, że ciąża letnia jest super. Łatwiej się ubrać, łatwiej jeść zdrowe rzeczy, więcej czasu spędzam na powietrzu i na pewno nie wywalę się na lodzie. Choć i…

szafa kobiety ciężarnej #1 – spodnie

Wiadomo, że lato, to i człowiek z fantazją ma ochotę się odziać i do ludzi wyjść. Niestety kobieta z dużym brzuchem może napotkać trudności, bo brzuch odziać niełatwo. We wszystkim wygląda bowiem, albo grubo, albo topornie, albo „słodko”, bo ciuchy dla ciężarnych są jakieś takie infantylne mocno, przynajmniej w moim odczuciu. No i jeszcze sam fakt, że rzeczy ciążowe, są ciążowe.. Mnie to odstrasza, że nie wspomnę, że ciążowe ubrania da się nosić jedynie w ciąży, są bowiem skonstruowane tak, by nie tyle pomieścić, co wręcz uwydatnić brzuch. A po ciąży pozostaje je oddać, albo schować na dnie szafy z myślą o tych wszystkich ciążach, w których jeszcze nie jesteśmy. Ja staram się zatem jak mogę, dopasować siebie do mojej istniejącej garderoby, nie odwrotnie. Szło mi nieźle, póki nie okazało się, że nie mam spodni, które się dopinają. Okazuje się, że najlepsze są spodnie z gumką, bo nie zaskakują nieprzyjemnym…

o leżeniu plackiem

No i stało się. Nie chciałam ujawniać ciąży, żeby nie zapeszyć, a i tak nie pomogło. No więc leżę plackiem w szpitalu i czekam na jakieś konkretne informacje odnośnie mojego stanu zdrowia. Okazuje się, że święty spokój to stan ducha dostępny dla nielicznych, nie włączając w to mnie. Ja i brzuch jesteśmy na przymusowych wczasach od poniedziałku, ale z ręką na sercu obiecuję, że jeśli tylko wszytko będzie już dobrze, to nie usłyszycie ani słowa skargi. Przez ten tydzień dowiedziałam się rzeczy, o których nie chciałam wcale wiedzieć i widziałam rzeczy, których wolałabym nie oglądać. Bogatsza o kilka szpitalnych doświadczeń czekam na wypis, prosząc jednocześnie małego człeka w mym brzuchu, żeby siedział tam grzecznie do września. Leżenie plackiem jest fajne, póki odbywa się w odpowiednich okolicznościach, na plaży np. bym sobie poleżała. Trzymajcie za nas kciuki. Miłego weekendu.

Navigate