Aga

9 Posts Back Home
Matka Polka Pracująca,

POLOWANIE NA JAJA

Wesołego Alleluja! Oblał Was ktoś już dzisiaj? Ja zaraz chowam laptopa i telefon, bo wiadomo, co będzie, kiedy dzieci się obudzą. Psotki nazywają się tak nie bez powodu. Bedziem pływać! Mówią, że małe dzieci, to mały kłopot, a im większe, tym gorzej. Ja nie wiem, jak Wy, ale ja wcale nie tęsknię za okresem, kiedy moje dzieci były kwilącymi poczwarkami. To znaczy, jasne, że niemowlaki są super słodkie i ogólnie miło je tulić i pielęgnować, a dwulatki są super, kiedy się uczą świata, ale to naprawdę miło mieć jednak trochę urośnięte dzieci. Kiedy już można im wytłumaczyć, dlaczego lekarstw się nie wypluwa, dlaczego nie warto rzucać talerzem, kiedy nie smakuje obiadek i dlaczego wychylanie się za okno grozi śmiercią, albo kalectwem. Miło być zrozumianym. No łatwiej jest. Do tego jest też przyjemniej, bo można się bawić w różne fajne zabawy, które dla małych dzieci się nie nadają. Na przykład w…

NASZ DOMOWY OGRÓDEK

Jednym z moich niespełnionych jeszcze marzeń,  jest posiadanie na własność kawałka ziemi, który mogłabym obsiać, miałabym czas ogarniać i mogłabym patrzeć, jak na nim ładnie rośnie zielone. Obiecujemy sobie rok rocznie, że coś będziemy hodować na tym naszym śmiechu wartym balkonie wielkości małej szafy i rok rocznie budzimy się z ręką w nocniku, kiedy już jest za późno na sianie. Jak to dobrze, że mężczyźni czasem biorą sprawy w swoje ręce i tej wiosny faktycznie coś się u nas zadziało w tej materii. Przychodzę któregoś dnia do domu, a tu worek ziemi na stole i jechane z sianiem. Wióry leciały, mówię Wam. Dziewczyny oczywiście pomagały i chętnie podlewają, ale sukces tego przedsięwzięcia muszę zapisać na konto mojego drogiego męża. Totalnie jego zasługa. Pokazywałam już postępy na fejsie i instagramie, ale to jest grubsza sprawa, takie rzeczy nie zdarzają się często, więc należy się wpis. Od razu jakoś przyjemniej z czymś…

ZIMNE DŁONIE, CIEPŁA KAWA I ZIMOWE SPACERY

Zima się skończyła. Jestem tego bardziej niż pewna, a mi zawieruszyły się zimowe zdjęcia w aparacie. To ostatni moment, żeby je Wam pokazać, bo niedługo to już w sumie lipiec. Poniższe kadry niech będą dowodem na nasz prawdziwie morski rodowód, bo my, drodzy państwo, nawet zimą żyjemy nad morzem. I nie straszny nam wiatr, ani ziąb. Zrobiłam te zdjęcia na jednym z naszych styczniowych spacerów, czyli jak widzicie, troszkę sobie poleżały. Spacery nad morzem zimą, to nie jest to samo, co letni plażing ze smażingiem, ale wierzcie mi, że mimo, że na samą myśl robi mi się chłodno, mają swój urok. A konkretnie, to mają dwa ogromne plusy, mianowicie: plaża jest wtedy cała dla nas, bo praktycznie nie ma na niej ludzi, co na plaży zawsze jest pożądane (kto kiedykolwiek miotał się po plaży w sezonie, w poszukiwaniu wolnego miejsca na kocyk, ten wie, o co mi chodzi), no i…

4 POLSKIE MARKI DZIECIĘCE, które warto poznać

W pracy bardzo dużo podglądam różnych dziecięcych ubranek w internecie. Mam trochę zboczenie zawodowe, bo po powrocie do domu, również lubię sobie popodglądać, tak dla relaksu. Tylko już bardziej oglądam pod kątem gustu moich córek, niż jakichś tam wydumanych trendów modowych. A jak już mam coś ewentualnie kupić, czego staram się nie robić, to bym chciała, żeby było ekologicznie i lokalnie i z polskiej firmy, wiecie o co chodzi, pisałam o tym o tu. Zrobiłam Wam już przekrój przez sklepy z sukienkami, ale żeby nie było, że jestem stronnicza, bo mam córki, zrobiłam także solidny research i poszukałam fajnych marek, które mają w ofercie spoko ciuchy dla dziewuchy i chłopaka. A co mi tam! Zrobię Wam prezent. Poniżej TOP FOUR z tych moich wykopalisk. Com się naszukała, to tylko ja wiem, więc mam nadzieję, że docenicie. Miłej lektury. Little Gold King Muszę się powstrzymywać siłą woli, żeby nie zrobić grubszych…

PO CO SIEDMIOLATKOWI SMARTFON? i co robić, kiedy dziecko o niego poprosi

Nie czuję się wystarczającym autorytetem, aby udzielać rodzicielskich porad w internecie. Co innego ploteczki z psiapsiami nad kawutką, co innego dzielenie się mądrościami z obcymi ludźmi. Nie piszę Wam zatem poradników jak odpieluchować, nauczyć sprzątania, czy jak rozmawiać z dzieckiem, bo to wszystko są rzeczy, których uczę się w praniu razem z moimi dziećmi i mężem, a wychowanie to taki element życia, który stale usprawniamy w naszym domu, który ewoluuje razem z nasza rodziną, więc jakże mogłabym.. Dzisiaj będzie pierwszy raz, bo ostatnio znajoma mnie zachęciła, sprzedając nasz sposób na dziecko żądające smartfona innej znajomej i ponoć jest niegłupi. Skoro już tak stwierdziła, podaję dalej. Jak wiecie, Lila poszła we wrześniu do pierwszej klasy. Wkroczyliśmy zatem na kolejny level wyboistej rodzicielskiej rozgrywki. Pierwszy problem wychowawczy pojawił się już w pierwszym tygodniu nauki. Oczywiście totalnie niespodziewany. Nasza córka zaczęła domagać się telefonu komórkowego. Wszystkie dzieci rzekomo posiadały smartfony, z wyjątkiem naszego…

TRAKTAT O FAST FASHION

Mam już po dziurki w nosie zakupów odzieżowych. Nie lubię łazić po sklepach na żywo, bo za dużo tego, że oczopląsu idzie dostać, za głośno, za jasno i ludzi pełno. A w internetach, jak już kupię, to ZAWSZE rozczarowanie. Jednak Photoshop w starciu z rzeczywistością wygrywa. Przeceny kuszą, a im głośniej to robią, tym bardziej mam ochotę schować się w jakąś  bardzo głęboką norę i tam doczekać do lata, kiedy to człek potrzebuje zdecydowanie mniej ubrań do obleczenia swojego jestestwa. Chcę mniej kupować. Chcę mniej mieć. Ja mam spory zonk moralny z tym całym kupowaniem ciuchów i może dlatego tego nie robię. Pracując w największej odzieżowej firmie w Polsce i starając się żyć ekologicznie, często zastanawiam się, jaki wpływ moja praca ma na nasze środowisko. I na ile winna powinnam się czuć, projektując odzież, bo w końcu przemysł odzieżowy jest w czołówce „zanieczyszczaczy” środowiska… Każda sztuka odzieży projektowana przez nas…

6 ZACHWYCAJĄCYCH POLSKICH MAREK Z SUKIENKAMI DLA DZIECI

Zrobię Wam dzisiaj trochę lato tu na blogu, bo się naoglądałam i tęsknię za ciepełkiem. Zabiorę Was na wieś i na piknik i koniecznie musicie się odziać w letnią sukienkę i zweryfikować, czy Wasze córki, bo dziś będzie dla córek, też mają ładną sukienkę na okazję takiej letniej imprezki. Praktycznie nie kupuję ubrań. To znaczy dla siebie nie kupuję. Z różnych powodów, o których się jeszcze rozpiszę przy innej okazji. Dla dzieci to co innego, bo skubane rosną, więc działa siła wyższa. Jakby się człowiek nie gimnastykował, dzieciom TRZEBA kupować od czasu do czasu ubrania. Można to jednak robić lepiej. Można w polskim sklepie, u polskiego projektanta, wspierając lokalną gospodarkę. Ja staram się ograniczać kompulsywne zakupy i kupuję to, czego faktycznie potrzebują. A od kiedy kupiliśmy dziewczynkom komodę na ciuchy, to właśnie jej gabaryty determinują ilość posiadanych przez nie ciuchów. Jest to też mebel, którego zawartość najczęściej weryfikuję. Dzieciaki rosną…

PO PROSTU RÓBMY DOBRO

W niedzielę wieczór, na Finale Orkiestry Świątecznej Pomocy, na oczach tysięcy ludzi, jakiś człowiek zaatakował nożem prezydenta mojego ukochanego miasta. Cały Gdańsk wstrzymał oddech. Mało kto spał dobrze tej nocy. Od rana w poniedziałek wszyscy czekaliśmy na dobre wieści. Stacje krwiodawstwa działały na pełnych obrotach. To wydarzenie zmieniło nas wszystkich. Pytamy się nawzajem, jak do tego doszło, w jakim świecie my żyjemy, co za zwierzęta wypuszczają na wolność z więzień, ilu takich wariatów chodzi jeszcze na wolności? Boimy się. O siebie i o przyszłość. Prezydent nie żyje. Ale gdyby napastnik zaatakował którąkolwiek ze stojących wtedy na scenie osób, czy robiłoby to różnicę. W niedzielę wieczór, na Finale Orkiestry Świątecznej Pomocy, na oczach tysięcy ludzi, człowiek zamordował człowieka. Nie mogę oglądać wiadomości na ten temat. Nie podoba mi się, że tą tragedię próbuje się ubrać w jakiś kontekst, polityczny czy  społeczny. Nie potrzeba żadnych ubarwień, bo nawet bez kontekstu, to zdarzenie…

O TYM, CO MNIE ZASKOCZYŁO W CHINACH

Ja, to całkiem lubię swoją pracę. Nie dość, że na co dzień wymyślam fajne, przytulaśne rzeczy, które potem przyoblekają na grzbiet moje i Wasze dzieci, to jeszcze od czasu do czasu mam możliwość zobaczyć jakiś kawałek świata, którego normalnie nie miałabym pewnie okazji zobaczyć. Oglądanie świata dalej, niż za miedzą, jeżeli człek jest niepodróżującą zbyt często matką, to nie lada gratka, mimo wszystko. Mówię „mimo wszystko”, bo ja dość słabo znoszę przemieszczanie się na większe dystanse. Bo, wierzcie mi, gdyby nie konieczność zawodowa, nikt by mnie nie przekonał, żebym dała się zamknąć w samolocie dokądkolwiek, dokąd trzeba lecieć kilkanaście godzin. Nie cierpię latać. Dwie godziny, to jeszcze idzie przeżyć, między jednym Europejskim miastem, a drugim, bo gdzie by ten samolot nie lądował awaryjnie, da się wrócić do domu stopem. Ale na samą myśl o locie na drugi koniec świata, robi mi się niedobrze, nawet teraz, kiedy leżę bezpiecznie pod kocykiem…

Navigate