10 RZECZY, KTÓRE PRZESTANĘ KUPOWAĆ W 2020

Czasami nie ogarniam ogromu gratów w naszym mieszkaniu. Gdzie się człowiek nie obróci, przedmioty – zabawki, ciuchy, pierdolety. Brakuje mi pustej przestrzeni. Nie mam potrzeby, żeby żyć minimalistycznie, to nie to, po prostu czuję przesyt. Zwłaszcza w pokoju dziecinnym, teraz po Świętach 🙂 Ale przecież sami sobie zgotowaliśmy ten los. Nie ma co zrzucać na Mikołaja. Zresztą to nie jest tak, że dopiero teraz się obudziłam. Przez cały rok dorzucamy do tej puli. Tylko, że teraz, po Świętach bardziej rzuca się to w oczy. I nawet nie szaleliśmy z prezentami. Pamiętam jak dawniej moja babcia po każdej Wigilii zbierała i starannie składała papiery od prezentów. Dostałaby zawału, gdyby zobaczyła pełen wór opakowań po prezentach, który w tym roku zapełniliśmy trzema rodzinami u mojej teściowej. Komu by przyszło do głowy zostawiać opakowania na przyszły rok? Mamy inne czasy. Mamy dobrobyt.

Od jakiegoś czasu ten temat chodzi mi po głowie, od jakiegoś czasu ten post wisi w notatkach i od jakiegoś czasu staram się ograniczać. Ograniczać kumulowanie, kupowanie, a co za tym idzie, ograniczyć ilość produkowanych śmieci. Bo to w sumie o to się rozbija: kupujemy, używamy, a przy pierwszych oznakach zniszczenia, wyrzucamy. Czy ktoś w ogóle jeszcze ceruje skarpetki? No, nie ja! Nie wspominam nawet o nieużywanych rzeczach, które wyrzucamy, bo aż trudno uwierzyć, że tak nam się w dupach poprzewracało…

Od kiedy w kwietniu wprowadzono segregację śmieci w Gdańsku, przyglądamy się uważniej, ile jakich śmieci produkujemy u nas w domu. I wychodzi na to, że najwięcej wyrzucamy plastiku. Więcej niż połowa produktów spożywczych pakowana jest w plastik. To są przerażające ilości. I choć intencje me są czyste i chciałabym zrezygnować z plastiku z dnia na dzień, to nie jest to takie proste. Zmiana musi się wydarzyć wyżej, to producenci, muszą zaproponować nam alternatywę. Ale póki to się nie stanie, możemy starać się produkować mniej odpadów. Na szczęście, w naszym domu udało się już wyeliminować kilka śmieciogennych przedmiotów z naszej listy zakupów i metodą małych kroczków powiększamy z Małżonkiem tą listę. Oto przedmioty, których nie będziemy kupować w 2019 roku:

  • Plastikowe woreczki

To jest dramat. Wsadzasz w woreczek dwie bułki, w drugą banana i jogurt, a po przyjściu do domu, wyrzucasz worki do śmieci? I mi się zdarzyło. Nie raz i nie dwa. Z woreczków trudno jest zrezygnować, bo wciskają je wszędzie. W warzywniaku, piekarni, mięsnym, lidlach i biedrach. Osobiście upycham zakupy po kieszeniach, kiedy nie mam swoich siatek, ale pół kilko mielonego w kieszeń nie wezmę! Dobrze, że w niektórych sklepach można teraz przyjść ze swoim pojemnikiem, chociaż w lokalnych małych sklepach u nas jeszcze nie próbowałam. Zdarzało mi się za to widywać w Lidlach i Biedrach ludzi, którzy w woreczki pakują pojedynczą cytrynę, w drugi pojedynczego pomidorka, a w trzeci soczek. No żesz kurwa (Tak, wiem, że starsi ludzie używają tych woreczków zamiast worków na śmieci i w tym kontekście jestem w stanie zrozumieć. Ale czekam niecierpliwie dnia, kiedy zaczną za te worki kasować, albo kiedy totalnie znikną), noż się w kieszeni otwiera.

W Bangladeszu, który z plastikowymi odpadami ma spory problem, widziałam bardzo ciekawe rozwiązanie. Tam zamiast plastikowych siatek w marketach, dostaje się cienkie tkaninowe siatki z resztek materiałów z fabryk tekstylnych, często z instrukcjami prania zamiast rączek 🙂 Bardzo sprytne rozwiązanie. Przywiozłam sobie dwie takie siatki, jedna nie przetrwała próby czasu, była uszyta z materiału przypominającego bandaż i szybko się porwała, ale drugą, tą ze zdjęcia mam do dzisiaj. Może i u nas podobne rozwiązanie by się przyjęło?

Mój sprytny mąż kupił gdzieś w necie woreczki na drobnicę, te wszystkie bułki i warzywka, do których normalnie bierze się woreczek i bardzo nam się sprawdza takie rozwiązanie. Noszę kilka przy sobie, kiedy jestem w terenie i zawsze zabieramy je na zakupy. Łatwo było się przestawić.

  • Plastikowe sztućce, kubeczki i talerzyki

Dobra, niech pierwszy rzuci kamień, ten, kto nie ceni sobie komfortu niezmywania i nigdy nie użył plastikowego talerzyka. Ja też doceniam łatwe rozwiązania, ale po pierwsze primo, plastikowe można zastąpić papierowymi, a po drugie primo, ja kumam jak grill w plenerze, że trzeba potem talerz w zimnym jeziorze zmywać i ryby truć, to jeszcze przejdzie. Ale kinderbal w domu, to można jakoś przeżyć zmywając. Rezygnuję, niech stracę. Schylić się, żeby załadować gary do zmywarki, to ja jeszcze mogę.

  • Dekoracje sezonowe, na Wielkanoc, Boże Narodzenie itd

Po kilku wspólnych Świętach uzbierało nam się. Czuję wręcz lekki przesyt. Co roku dziewczyny dostawały jakieś drobne ozdoby na Mikołajki, lub w kalendarzu adwentowym, ale od przyszłego roku daje sobie spokój, bo dużo się tego zrobiło. Mam jedno pudełko ozdób świątecznych. Styka. Zupełnie nie mam potrzeby dekorowania choinki inaczej każdego roku. Że niby raz złota, raz czerwona, raz srebrna. Nie potrzeba mi takich luksusów. A dom lubię ustrajać kartkami od krewnych i znajomych, których przez lata uzbierała się spora kupka. Nie wyrzucam. A najbardziej to lubię, jak mi dzieci coś ulepią. Wszystkie zrobione przez dziewczyny „bombki” wiszą na choince. Co roku pojawiają się nowe. Jak będę stara babcią, też będę je wieszać. Less waste jak nic. W zeszłym roku przyszedł mi pomysł na eko łańcuch na choinkę i robiliśmy łańcuchy z prac plastycznych, które dziewczyny postanowiły wyrzucić. Fajne wyszły. Recykling jak w mordę strzelił! I żeby nie było, nie ma nic złego w posiadaniu mnóstwa ozdób, chodzi bardziej , o to, ile z tego ląduje potem w kontenerze ze śmieciami, bo się kolor znudził.

Najgorzej u nas w Halloween. Te upiorne dekoracje to najczęściej chiński plastik, ale my sporo dekoracji robimy sami z papieru i używamy kilka lat z rzędu, póki się nie podrą. I chociaż sztuczne pajęczyny ekologiczne nie są, to jestem bardzo grzeczna i co roku po imprezie zwijam je i chowam na przyszły rok. Bardziej less waste niż zero, ale nie wyrzucam.

Na Wielkanoc z kolei dekorujemy dom roślinkami i pisankami-gigantami, które robią dziewczyny (o takimi). Co roku zamalowujemy je białą farbą i dekorujemy na nowo. Zero. Kuźwa. Waste.

  • Czasopisma

To jest coś, czego z zasady nie kupuję w ogóle. Nawet do poczytania w podróży. Z prostej przyczyny, że mi się potem wala, bo rzadko jest tak, że przeczytam od deski do deski, a nie lubię, jak mi się wala. W podróży radzę sobie inaczej. Mam na półkach kilka nieprzeczytanych książek i Wi-Fi w telefonie. Poza tym rzadko podróżuję sama. Wyjątek w tym niekupowaniu robię tylko dla Tekstualnego The Mother Mag. Po pierwsze z miłości, bo wiem ile pracy i serca wkłada w czasopismo Monia i jej zespół, a po drugie dlatego, że jest tam tyle treści, że wiem, że wystarczy mi na dłużej niż na jedną podróż pociągiem. I ładne jest, jak już się wala 🙂

  • Kawa w kubkach na wynos

Te kubki to jest diabelstwo, bo niby papier, ale pokryty plastikiem, więc nie da się ich łatwo przetworzyć. Mam w moim dziale w pracy taką koleżankę, która gani ludzi za używanie jednorazowych kubków. Straszy apokaliptycznymi wizjami, obraża się, upomina. Nie będę kłamać, dzięki niej, wolę przejść kilka pięter  po swój kubek, niż pokazać się z papierowym kubkiem w biurze. To może brzmi radykalnie i wiele osób nie traktuje tematu serio, ale fajnie, że dzięki jednej dziewczynie z poważnym podejściem do tematu, wiele osób zmienia swoje postępowanie. Przyznaję, że długa droga przede mną i zdarza mi się pić kawę w kubkach na wynos w terenie, głównie dlatego, że nie jestem kawoszem i zazwyczaj nie spodziewam się, że będę coś piła, więc nie biorę kubka, ale to kwestia organizacji, jak z woreczkami.

  • Odświeżacze powietrza

W ogóle staram się wybierać bardziej eko chemię ostatnimi czasy. I o ile niektórych środków nie da się nie używać, o tyle inne, to zbytek. W tym odświeżacze. To jest sam rakotwórczy syf. Dużo bardziej niż sztuczne zapachy wolę, kiedy w domu pachnie ciastem, świeżym praniem, albo obiadem.

  • Pamiątki z podróży

Uczę się nie kupować pamiątek wolnostojących. Ma na myśli takie rzeczy, które potem stoją i głównie się kurzą. Stawiam na żarcie dla innych i zdjęcia dla nas. To są najlepsze pamiątki.

  • Plastikowe pojemniki na jedzenie

O matko. Ile człowiek tego gromadzi w czasie żywota! Mam ogromną chęć zamienić wszystkie plastikowe pudełka na żarcie, które mamy w szafie, na zdrowsze, szklane albo metalowe. Ale przecież ich nie wyrzucę!!! Nie o to chodzi, żeby wszystko co mamy, zastępować ekologicznymi wersjami, bo to kumuluje kolejne śmieci. Chodzi o to, żeby używać to, co już mamy do zdarcia. Będę więc dalej używać pojemniki, które mam, ale nie kupię ani jednego nowego zrobionego z plastiku.

  • Patyczki kosmetyczne i maszynki jednorazowe

Taką Wam anegdotę opowiem. Latałam po całym mieście przez dobre dwa tygodnie, szukając patyczków kosmetycznych, które nie byłyby plastikowe. Nigdzie, w mordę, nie było. Całe tygodnie żyliśmy bez patyczków, bo się uparłam, że plastikowych nie kupię. W końcu, w którymś z Rossmanów, dorwałam! Papierowe. Jedno opakowanie na półce leżało. Zagaduję więc panią na kasie: – Ależ wymiotło te ekologiczne patyczki. Ostatnie opakowanie chyba wzięłam. – Dobrze! – odpowiada mi pani kasjerka – Dobrze, że te dobre kupują. – szczerze dodała pani, a mnie to bardzo ucieszyło, bo czasem to mam wrażenie, że ekologię ludzie mają naprawdę głęboko, podczas zakupów. Grunt, żeby po taniości. – Niedługo to tych plastikowych nie będziemy w ogóle sprzedawać – dodaje pani z uśmiechem – Prawo unijne będzie zabraniać jednorazowych plastików. Idzie ku dobremu.- uśmiechamy się obie porozumiewawczo, a ja wychodzę z Rossmana z wrażeniem, że faktycznie idzie ku lepszemu. Bo jest nas więcej.

  • Podpaski i tampony

Dobra, to jest grubszy temat, bo jeszcze nie wiem, jak mi to wyjdzie. Bardzo chcę przestać ich używać i nawet już zakupiłam specjalny kubeczek, ale potrzebuję się z nim najpierw zakolegować. Ja wiele rzeczy robię automatycznie i niestety muszę się nauczyć korzystać z tego nowego sprzętu i wyrobić w sobie nowe nawyki. Ponad dwie dekady przyzwyczajeń trudno wymazać podczas jednego okresu. Trzymam kciuki sama za siebie, żeby to się udało.

A za Was trzymam, jeżeli też, tak jak ja, planujecie dobre zmiany w Nowym Roku. Nie zrażajcie się, każdy drobny gest się liczy. Grunt, to chcieć zmienić coś na lepsze.

Wszystkiego Dobrego w Nowym Roku

Zostaw komentarz

Navigate