POLOWANIE NA JAJA

Wesołego Alleluja! Oblał Was ktoś już dzisiaj? Ja zaraz chowam laptopa i telefon, bo wiadomo, co będzie, kiedy dzieci się obudzą. Psotki nazywają się tak nie bez powodu. Bedziem pływać!

Mówią, że małe dzieci, to mały kłopot, a im większe, tym gorzej. Ja nie wiem, jak Wy, ale ja wcale nie tęsknię za okresem, kiedy moje dzieci były kwilącymi poczwarkami. To znaczy, jasne, że niemowlaki są super słodkie i ogólnie miło je tulić i pielęgnować, a dwulatki są super, kiedy się uczą świata, ale to naprawdę miło mieć jednak trochę urośnięte dzieci. Kiedy już można im wytłumaczyć, dlaczego lekarstw się nie wypluwa, dlaczego nie warto rzucać talerzem, kiedy nie smakuje obiadek i dlaczego wychylanie się za okno grozi śmiercią, albo kalectwem. Miło być zrozumianym. No łatwiej jest. Do tego jest też przyjemniej, bo można się bawić w różne fajne zabawy, które dla małych dzieci się nie nadają. Na przykład w polowanie na jajka, które Zając zniósł w ogrodzie. I można patrzeć z boku, jak one się jarają szukaniem i jak włażą w te chaszcze. I wiadomo, że nic sobie nie zrobią, ani nie zeżrą jakiegoś kamienia. Miło mieć głowę wolną od tych maleńkich trosk. Oj jak lubię mieć takie urośnięte dzieci 🙂

 

Zostaw komentarz

Navigate