PO PROSTU RÓBMY DOBRO

W niedzielę wieczór, na Finale Orkiestry Świątecznej Pomocy, na oczach tysięcy ludzi, jakiś człowiek zaatakował nożem prezydenta mojego ukochanego miasta. Cały Gdańsk wstrzymał oddech. Mało kto spał dobrze tej nocy. Od rana w poniedziałek wszyscy czekaliśmy na dobre wieści. Stacje krwiodawstwa działały na pełnych obrotach. To wydarzenie zmieniło nas wszystkich. Pytamy się nawzajem, jak do tego doszło, w jakim świecie my żyjemy, co za zwierzęta wypuszczają na wolność z więzień, ilu takich wariatów chodzi jeszcze na wolności? Boimy się. O siebie i o przyszłość. Prezydent nie żyje. Ale gdyby napastnik zaatakował którąkolwiek ze stojących wtedy na scenie osób, czy robiłoby to różnicę. W niedzielę wieczór, na Finale Orkiestry Świątecznej Pomocy, na oczach tysięcy ludzi, człowiek zamordował człowieka.

Nie mogę oglądać wiadomości na ten temat. Nie podoba mi się, że tą tragedię próbuje się ubrać w jakiś kontekst, polityczny czy  społeczny. Nie potrzeba żadnych ubarwień, bo nawet bez kontekstu, to zdarzenie to tragedia. Pytamy się nawzajem ze łzami w oczach, ile człowieczeństwa jeszcze w nas zostało.

Wierzę, że świat jest dobrym miejscem. Chyba, że czytam komentarze w internecie, chociażby pod informacjami o niedzielnej zbrodni, wtedy mam ochotę spuścić na nasz kraj atomówkę. Błagam nie czytajcie komentarzy, dla własnego zdrowia psychicznego. Wierzę, że żyjemy we wspaniałym kraju i próbuję zaszczepić w moich dzieciach miłość do ojczyzny i do ludzi. Wierzę też, że ludzie nie dzielą się na dobrych i złych. Nosimy w sobie trochę jednego i drugiego i dopiero okoliczności i nasze własne wybory decydują o tym, kim się stajemy. Nie chcę bać się, ani nienawidzić. Dzisiaj wpadłam na pomysł, jak po tym wszystkim, co się stało, dalej wierzyć w dobro na świecie. Trzeba je robić! Kiedy zobaczyłam zdjęcie ulicy Długiej i Długiego Targu wypełnionego po brzegi ludźmi, którzy swoją obecnością na marszu przeciw przemocy w poniedziałek wieczór, rzucili złu wyzwanie, zobaczyłam dobro. Taki zbiorowy środkowy palec, wystawiony w kierunku tego bandyty, który zburzył nasz spokój i wiarę w świat. Potrafimy się jednoczyć. Dlatego myślę, że jedyne, co możemy zrobić w tej sytuacji, to spróbować wyrównać szalę. Bądźmy dobrzy. Róbmy dobro. Banał? Tak mi ciężko na sercu, że ludzie wylewają na siebie wiadra jadu przy każdej okazji, że chcę po prostu, żebyśmy czasem potrafili być dla siebie nawzajem ludzcy. Spróbujmy siać dobro, zamiast hejtować. Nie hodujmy w sobie nienawiści. Szkoda naszych serc. Gdyby tak każdy z nas, raz dziennie pomógł nieznajomemu. Chociażby przytrzymując komuś drzwi do windy. Nadal można zrobić przelew na Orkiestrę, a jeżeli akurat Owsiaka nie lubicie, to na inny dobroczynny cel, to nie musi być duża suma. Wam też to pomoże. A jeżeli z kasą krucho, bo przecież jesteśmy po Świętach, można wynieść śmieci starszej sąsiadce, albo zrobić dla niej zakupy, albo kogoś podwieźć, cokolwiek, co komuś pomoże. Albo po prostu uśmiechnijmy się do pani w Urzędzie. Jezu, cokolwiek. Zabawa w sędziego i kata nikomu nie zwróci życia.

I jeszcze na koniec do Pana Jerzego Owsiaka: Panie Jurku, niech się Pan nie poddaje! Dziki kraj, czy nie dziki, to jest nasz kraj. I albo, będziemy walczyć o dobro i światło, albo pozwolimy mu zgnić w mroku.

Zostaw komentarz

Navigate