SZYBKI KALENDARZ ADWENTOWY

Witajcie! Jest pierwszy grudnia, więc nareszcie wszystkie kalendarze świata mogą zacząć odliczać dni do Świąt. I to jest też ostatni dzwonek, żeby naprędce zmontować kalendarz adwentowy! Szanująca się blogerka poczęstowałaby Was tym postem ze dwa tygodnie temu, ale jesteście u mnie i tu standardowe rozwiązania nie obowiązują. Na przypale, albo wcale, jak mawia Monika Pryśko. To hasło, to ostatnio moja dewiza. Zresztą, nikt nie powiedział, że kalendarza adwentowego nie można wywiesić po Mikołajkach, bo właśnie tak zrobiłam parę lat temu 🙂 I nikt się wtedy w domu nie oburzył, bo moje dzieci, to nie znają się zbytnio nawet na dniach tygodnia, a co dopiero na kalendarzu… No, ale w tym roku bardzo chciały, bo się im przypomniał ten kalendarz, którym je uraczyłam trzy lata temu, a który był, mówiąc miedzy nami, wpizdu pracochłonny i niekoniecznie estetyczny (widać go na zdjęciach we wpisie, przepisem się nie dzieliłam, bo najpewniej było dawno po ptokach, sądząc po ilości rożków na zdjęciach – najlepszy dowód na to, że dzieci i tak się nie kapną, że za późno odpaliłyście odliczanie, a jest to miły akcent).

W tym roku wygooglałam sobie „prosty kalendarz adwentowy” i koniec końców zmontowałam coś turbo-łatwego do ogarnięcia. Składniki mojego kalendarza to torebki do pakowania kanapek z Lidla, sznurek, klamerki i taśma do zaklejenia torebek. Diy praktycznie poniżej dychy. Najdroższe z tego wszystkiego były klamerki, bo kupiłam w Tigerze z Mikołajowymi mordkami i to niechcący, bo miały być zwykłe, drewniane do prania.

Jeżeli chodzi o zawartość, to możliwości są nieskończone. U nas będą malutkie ozdoby choinkowe, naklejki, ołówki i słodycze. W tym tygodniu dziewczyny zrobiły czekoladki w świątecznych kształtach, więc one też znajdą się w kalendarzu. Gdzieś czytałam, że można rozparcelować klocki lego i  dorzucać po parę elementów do paczuszki. Wydawało mi się to świetnym pomysłem, bo nie łatwo jest wypełnić czymś 24 paczki i kiedyś zrobiliśmy to z zestawem puzzli, ale zanim dobrnęliśmy do końca, cześć elementów zdążyła się pogubić, więc w to już nie pójdę, ale może u Was się sprawdzi.

Kalendarz z rożkami sprzed trzech lat

 

Inne opcje, które rozważałam, to kalendarz z balonów, niespasowanych skarpetek ( normalnie wala się ich tysiące po domu, ale jak przyszło co do czego, dwudziestu czterech nie uzbierałam) i bardzo przyjemna dla oka opcja z płóciennymi woreczkami zamiast papierowych torebek, ale zabrałam się za myślenie o tym dwa dni temu, więc latanie za workami nie wchodziło w grę. Ale ten kalendarz, który zrobiłam zresztą wczoraj w nocy, wierzcie mi, to godzina pracy. Więc powodzenia!

Pinterest
Pinterest

Zostaw komentarz

Navigate