SWOJE PIENIĄDZE – o trudnych wyborach i braku ambicji

Pamiętam, jak kilka lat temu, chodziłam z wózkiem na spacerze nad morzem i miałam straszną ochotę na kawę. Ala jako roczne dziecko budziła się w nocy po kilka razy. Czasem mam wrażenie, że nadal odsypiam pierwsze dwa lata jej życia. No więc chodziłam sobie marząc o tej kawie i w myślach smakowałam łyk za łykiem, bo niestety, to nie wstyd, nie było mnie stać na kawę na wynos za kilkanaście złotych. Ani na sukienkę, którą sobie wyśniłam, ani na drogi krem do facjaty. i to wcale nie było tak, że bieda u nas piszczała. Mieliśmy za co żyć, nie zrozumcie mnie źle, ale nie mieliśmy tyle hajsu, żeby go trwonić na pierdolety. Albo inaczej, ja nie miałam swoich pieniędzy, które mogłam wydawać na pierdolety. Nie było też tak, że mój mąż mi kiedykolwiek czegoś żałował, ale to był taki moment w moim życiu, że fizycznie nie miałam swojej kasy. No i głupio mi było tak  brać od niego na waciki miesiąc po miesiącu. Uwierało mnie to. To był ten moment, kiedy zdecydowałam się znaleźć pracę.

Niezależność w przypadku matek to trochę abstrakcyjny temat. Możemy trąbić o tym, że niebo jest granicą, że będąc matką, możesz żyć jak dawniej, ale prawda jest taka, że dzieci wywracają życie do góry nogami. Zajmują 100% czasu. Jeżeli nie masz mocnej kariery albo konkretnie obranego celu, trudno jest wyhodować w sobie ambicje. Dlatego często odkładamy decyzję o powrocie do pracy na później, z czasem dochodząc do wniosku, że branie się za własną karierę nie ma sensu, bo dom, którym się zajmujemy, niechybnie runie, kiedy tylko nasze czujne matczyne oko spuści go choćby na chwilę.Znam takie babki. I Ty pewnie też. A może sama tak masz?

Chociaż bycie mamą jest moim ulubionym życiowym zajęciem, nie chciałabym robić tylko tego. Moje dzieci spędzają teraz sporą część czasu w przedszkolu i szkole. Gdybym nie pracowała, w czasie, kiedy ich nie ma prawdopodobnie ogarniałabym sprawy, które przy obecnym stanie rzeczy olewam, albo zostawiam na ostatnią chwilę. Pewnie nawet miałabym porządek w domu. Ale nie mam. Bo jestem w paracy. Możliwe też, że z nadmiaru czasu znalazłabym w końcu pomysł na siebie. Pisałabym dla Was dużo postów i to w sumie byłoby super.

Wtedy, nie wiedząc, co mogłabym robić, szukałam czegokolwiek, co mogłoby mi sprawiać przyjemność. Ale przede wszystkim chciałam mieć choć krztynę niezależności. Własne pieniądze. Udało się i dziś jestem matką pracującą, która bierze wolny dzień, żeby obejrzeć w przedszkolu Jasełka, o nadchodzących wydarzeniach w przedszkolu dowiaduje się ze strony w internecie. W weekendy przechadza się nad morzem z kubkiem kawy na wynos, tyle że już bez wózka, bo dzieci urosły. Nie wiadomo kiedy urosły. Pewnie wtedy, kiedy akurat byłam w pracy. I trochę mam wątpliwości, czy się wtedy nie pospieszyłam z tym szukaniem.

Zmierzam do tego, żebyś się nie frustrowała, jeżeli też jesteś akurat w podobnej sytuacji. Kobieta powinna mieć swoje pieniądze. Ale warto pomyśleć jakie masz opcje. Lej kawę w termos i pozwól sobie na bycie mamą przez chwilę, jeżeli akurat nie masz pomysłu na siebie i na to, co dalej. Dzieci są małe przez kilka lat. Zaplanuj wszystko dobrze. Szyj, ucz, dorabiaj, żeby mieć coś swojego, rób cokolwiek, na czym możesz zarobić, albo, co może pomóc Ci się rozwijać, ale też skup się na tym, co najważniejsze. Ten czas się nie powtórzy.

Nie zrozumcie mnie źle, każda z nas ma inną sytuację. Niektóre z nas muszą wracać do pracy, inne chcą, bo praca to ich pasja. Jeszcze inne wariują siedząc w domu. Ale mam wrażenie, że te, które akurat utknęły bez opcji mają przerąbane. Że są oceniane za to, że siedzą w domu z dzieckiem. Bo na bank są po prostu leniwe. Albo mało ambitne. Ale jeżeli bycie w domu faktycznie jest świadomym wyborem, naprawdę nie mamy się czego wstydzić. I nie ma w tym nic z lenistwa, czy braku ambicji. Bycie mamą to naprawdę najważniejszy zawód na świecie. Nawet jeśli z kasą krucho.

fot. Jasińska

Zostaw komentarz

Navigate