CO CHCESZ NA ŚWIĘTA? czyli my tu szał zakupów, a planeta umiera

Czy w Waszych domach babcie też zawsze mówiły „Mi nic nie trzeba, po co w ogóle prezenty?”. Kiedyś słyszałam to od babci, teraz powtarzają to hasło mama i teściowa. Kiedyś nie pojmowałam, jak święta mogłyby istnieć bez góry prezentów pod choinką. Wiadomo, że prezenty to gruba część świątecznego klimatu. Do tego jeszcze bajka o Świętym Mikołaju i o nagrodzie za bycie grzecznym przez cały rok. Nawet dorosłym trudno jest przestać wierzyć.

„Co chesz od Mikołaja?” Najprawdopodobniej wszystko masz. Czarny piątek był parę tygodni temu, to sobie nakupiłaś. Zaczyna się panika. Czas do Świąt topnieje szybciej, niż śnieg, który pada od paru dni. Stres w pogoni za prezentami skutecznie psuje świąteczna atmosferę i miłość do bliźnich.

A „Dziadka do orzechów” znacie? Mnie fascynuje moment na samym początku, kiedy dzieci czekają, aż dorośli położą podarunki pod choinką. Bez ściemniania, że ktoś się będzie z worem ładował przez komin. Matko, o ile łatwiej musiało być żyć bez tych wszystkich drobnych oszustw. A niegrzeczne dzieci faktycznie dostawały rózgę, albo węgiel. Lila zwróciła kiedyś uwagę, że niegrzeczne dzieci w przedszkolu opowiadały, co dostały od Mikołaja. I jakim cudem w ogóle dostały, skoro są niegrzeczne? Co ja Ci powiem córko? Bo my dorośli, chcemy, żeby święta były idealne. A uśmiech dziecka rozjaśnia nasze dni. Nawet jeśli cieszy się mały szatański pomiot.

Chyba się starzeję, bo naprawdę zaczynam rozważać opcję bez prezentową. Zamiast biegać po sklepach, wolałabym pichcić i przyozdabiać. W zeszłym tygodniu natknęłam się na ten artykuł w kilku miejscach i po przeczytaniu go mam ochotę przestać kupować cokolwiek. Do końca życia. Ale w święta trzeba. Nie z konieczności. Z powodu tradycji. Takiej, którą sami sobie stworzyliśmy. Musi być odrobina luksusu na święta. Blask diamentów i prezenty za parę tysi najlepiej. Reklamy ociekają blaskiem i magią, tak że nawet głupia czekolada jest na święta bardziej ekskluzywna. Ludzie biorą kredyty na prezenty. Przecież to jest chore! Bo głupio dać biedny prezent. Ale przecież wszyscy jesteśmy tym zmęczeni. Dlaczego nie moglibyśmy sobie po prostu pobyć razem, pogotować i pośpiewać kolęd? A na koniec naprażyć popcornu i oglądać filmy. Zróbmy tak chociaż raz.

Mój plan na ten ostatni tydzień przed Świętami jest taki, że będę wysyłać kartki świąteczne, pichcić i przyozdabiać dom. …A i jeszcze muszę odwiedzić paręnaście sklepów. Aż mi słabo na samą myśl.

Może za rok by spróbować. Jakby tak zacząć kampanię antyprezentową już w październiku? Bo zawsze się znajdzie ktoś, kto już wtedy ma prezenty 🙂 Może się uda? Kto jest ze mną?

Zostaw komentarz

Navigate