DŁUBANIE W DYNI 2018

Każdy ma swoje tradycje. Nie ma co się szarpać o to, które są lepsze. Palenie zniczy na grobach pierwszego listopada i zabawa halloweenowa wieczór przed, nigdy się dla mnie nie wykluczały. Moja babcia wierzyła, że w ostatnią październikową noc duszyczki schodzą na ziemię i zazwyczaj pierwszego listopada była mocno niewyspana, bo bardzo się tym wydarzeniem przejmowała. Zostawiała dla duszków krzesła, kanapy i fotele w takiej konfiguracji, żeby nic ich nie zastawiało, musiały być łatwo dostępne dla duszyczek, chowała ostre przedmioty, żeby żaden się nie skaleczył i nigdy nie szyła, żeby czasem nie przyszyć zabłąkanej duszyczki razem z guzikiem. Miła tradycja, mimo posępnego wydźwięku. Mi się to wszystko bardzo ładnie zgrywało z przebierankami i straszeniem, może dlatego Wszystkich Świętych trwa dla mnie dwa dni. Chociaż nie śmiałabym hałasować po północy, żeby żadnego duszka nie urazić, ani nie spłoszyć.

U nas, czyli u Psotków, tradycja jest jeszcze jedna, bo dłubie się na Halloween w dynii. W zeszłym roku nie było wpisu, ale dłubanie było. Nawet Wam pokażę te zeszłoroczne egzemplarze w tym wpisie, żeby nie zniknęły mi, bo są naprawdę piękne. I w zeszłym roku były tylko dwie. Bo robione z pomocnikami. Zauważyłam, że robi się coraz łatwiej. Rok temu, mimo, że dyń było mniej, to była masakra. Dziewczyny biły się praktycznie przez cały czas. A tu przypominajki z poprzednich lat TU i TU . Musicie wiedzieć, że nastąpił pewnego rodzaju przełom, bo ja zupełnie nie doceniłam zdolności manualnych moich dzieci i założyłam, że wszystkie dynie tak, czy owak, będzie musiał dłubać i wycinać Najukochańszy Małżonek, wiec kupiliśmy tylko trzy, żeby go trochę oszczędzić. ALE okazało się, że dzieci są już na tyle wprawione, że same ogarnęły dyzajn i dłabanie, i trzeba im było tylko trochę powycinać tu i ówdzie, więc finalnie wyszło, że zostałam bez dyni, bo naszą wspólną Tata ogarnął sam od a do z. Mam wrażenie, że co roku będzie ich więcej, bo to ja bym chciała mieć własną…

A tu zeszłoroczne. Kotek i Nietoperka.

Zostaw komentarz

Navigate