NIEWYGODNE PRAWDY o aparacie ortodontycznym

Zdjęli mi górny łuk. Radość miesza się w moim sercu z goryczą, bo chyba pęknę z tęsknoty za moim kochanym aparacikiem! Żarcik! Czuję się wolna, niczym ptak! Rozważasz założenie aparatu? Już sam fakt, że rozważasz, pozwala stwierdzić, że pewnie powinieneś / powinnaś zaszaleć i wydać te 10tysięcy (mój gabinet przygotował kiedyś kosztorys dla którejś z klientek i tyle mniej-więcej kosztowało jej leczenie). Koniec końców warto. Ale skoro przebrnęłam przez ten proces, to się podzielę moimi refleksjami. Pozwól, że bez lukru opiszę Ci, na co się decydujesz. Zacznijmy od tego, że to wcale nie jest tak, jak się wydaje, że będzie. Wszyscy klepią po ramieniu, ale ostatecznie, jesteś tylko Ty i aparat. Decydujesz się na dwa lata z okładem w Azkabanie, zaklętym w garść metalu, umieszczonego w Twojej własnej paszczy. Ale w głębi duszy chcesz tego, więc w końcu to robisz. Z aparatem ortodontycznym jest trochę jak z porodem. I tak Cię zaskoczy. I każdy przechodzi to inaczej. Wiadomo tylko, że będzie bolało. Mniej lub bardziej… Zaznaczam, że jestem marudna, bo jestem świeżo po wizycie i mój osąd jest BARDZO subiektywny.

Ci, którzy twierdzą, że bolało tylko trochę i to na samym początku, kłamią. Najpewniej wypierają niewygodne wspomnienia. Bo ileż niewygodnych rzeczy może pomieścić się na raz w głowie, c’nie? Mają w gębie aparat, a ten sam w sobie jest na maxa niekomfortowy, więc sami rozumiecie… Pewnie minęło już kilka tygodni od wizyty (albo parę lat od leczenia) i wyparli. Prawda jest taka, że aparat boli za każdym razem, kiedy ortodonci coś zmieniają w Twoich ustach. To trochę jak w Matrixie. Tylko, że w Matrixie, jak coś zmieniają, to ludzie mają deja vu, które trudno przeżuć i ceglane mury, zamiast okien, a człowiek z aparatem po zmianach nie może z kolei przeżuwać w ogóle i to jest nawet boleśniejsze niż ten kot, co przeszedł dwa razy. „Dieta miękka przez 24godziny” zazwyczaj trwa około trzech dni.

Kolejny śliski temat to termin zdjęcia aparatu. Przy zakładaniu najprawdopodobniej usłyszysz, że będziesz nosić aparat od 2 lat do 2,5 roku. Przygotuj się na to, że ten termin jest dość elastyczny i tak naprawdę tylko Twoje zęby wiedzą, kiedy mija. Ale raczej trudno je zapytać. Znam osoby, którym pięć lat powtarzano, że jeszcze pół roku. Zęby okazuje się, są w ogóle bardzo cwane. Mają też pamięć. Pamiętają, gdzie były i tęsknią za swoim dawnym położeniem, więc po zdjęciu aparatu, do końca Twojego życia, będą próbowały wrócić na miejsce, z którego zabrał je aparat. Więc przygotuj się, że po latach w kajdanach aparatu, dostaniesz jeszcze wyrok w zawieszeniu w postaci ustrojstwa zakładanego na noc. Tak, mam to. Szalenie gustowna biżuteria.

Hajsy. Warto poszukać kogoś, kto rozkłada płatność na raty. Hajsy bolą bardzo.

Drobne urazy i skaleczenia. Jak to dobrze, że ktoś wymyślił ten wosk, co się nim obkleja zamki. Ja mam proszę państwa dwie córki, które lubią łaskotki. Ileż to razy chodziłam z poranionymi polikami, kiedy niechcący zarobiłam od którejś z nich w naszych sparingach! Trudno nazwać je było drobnymi ( urazy, nie córki ). Ale nie wszyscy żyją na krawędzi, jak ja, więc problem będzie dotykał ich w mniejszym stopniu. Chociaż afty dotykają każdego. Ha! I to też nie jest miłe.

Szpinak. Kiedyś lubiłam. Teraz unikam. Szukanie resztek w zamkach przy wieczornym myciu, najcierpliwszego człowieka wpędził by w nerwicę.

Podsumowując. Aparat nosiłam dwa lata i osiem miesięcy. Nadal noszę dolny łuk i nie wiadomo ile to jeszcze potrwa. Obstawiam pół roku. Nie powiem, żeby mi zleciało. Raczej się ciągnęło. Zwłaszcza, kiedy po dwóch latach usłyszałam, że to nie koniec. Nie powiem, żebym polubiła swój aparat w tym czasie. To była trudna miłość. Związek. Bo miłość, to jednak nie. Ale mimo to, cieszę się, że się zdecydowałam. Mimo, że sam efekt jest daleki od tego, co sobie wyobrażałam. Czy założyłabym drugi raz. Pewnie tak. Może zrobiłabym tylko lepszy research przed. A tak pisałam po roku użytkowania.

2 komentarze

  1. Hej super blog,super mi pomaga i uspokoja😌lecz ostatnio mam gorsze dni i ma się we znaki moja nerwica. Miałam stresujące dni. Ale mam do was pytanie. Czy przy nerwicy bolą mięśnie takie są osłabione i czy można słabiej się czuć a w inne dni mieć energię? I czy miałyście takie igiełki w ciele stresuje się tym. Niestety przeczytałam w internecie co to może być.. od Nerwicy, permanentnego stresu,SM i Boleriozy.. oczywiście jak to ja już wszystko muszę mieć na raz 🙄 6 lat temu miałam 2 kleszcze w sobie ale mi nic nie było od tamtej pory. Pamiętam,że jak dostałam Nerwicy i płakałam całymi dniami i wkręcałam sobie choroby to zaczęły mnie po jakimś czasie boleć nogi potem inne partie ciała. Jak ćwiczę to mnie mniej bolą .Tez myślę,że to od siedzenia bo bardziej mam tryb siedzący jeśli chodzi o pracę. Ale teraz bardziej się stresuje tymi igiełkami co to jest i od czego 😲 W nocy ich nie mam ale w dzień na chwilę się pojawiają. I przechodza.

    • Aga

      A rozmawiałaś z jakimś lekarzem na temat tych dolegliwości? Ja się niestety w ogóle nie znam na medycynie. Jak coś mnie boli, zaraz idę do lekarza, żeby mnie uspokoił, że jednak nie umieram. Trochę może hipochondria. Ale serio, to brzmi jak jakaś lista objawów z doktora House’a. Umów się na wizytę.

Zostaw komentarz

Navigate