NAMIOT

Dzwoni mój brat i mówi, że jedzie kupić namiot i czy go rozkładać u rodziców w ogródku? Takie spontany, to ja chętnie, zwłaszcza, że w namiocie ostatni raz spałam w 2009 roku, a moje dzieci, to jeszcze nigdy. Lato się kończy, trzeba korzystać z ostatnich podrygów ciepłej pogody. Wiadomo, że czeka nas przecież pół roku padaki i ciemności. Poza tym, będąc w duszy podróżnikami, od jakiegoś czasu rozważaliśmy podróż z namiotem i byliśmy ciekawi z Najukochańszym Małżonkiem, czy nasze dzieci w ogóle nadają się do takich rozrywek. Pamiętam, że jako dziecko nie przepadałam za spaniem w namiocie, bo zawsze było mi zimno i bałam się, że coś mnie zeżre. Nigdy nie wiadomo, czy taka niechęć nie pójdzie dalej w genach, więc warto się upewnić w kontrolowanych warunkach. I chyba już wiem, co jest kluczem do sukcesu – wystarczy NIE STRASZYĆ dzieci. Geniusz co? Te wszystkie strasznie historie opowiadane przy świetle latarki, niby robią klimat, ale w przypadku kilkulatków mogą też wywoływać nocne moczenie, a to w namiocie, w którym już z założenia nie jest wygodnie, może zepsuć całą zabawę. Darowaliśmy sobie więc historie o duchach i dzikich zwierzętach. Po prostu poszliśmy spać do namiotu całą gromadą. Już to, samo w sobie nosiło znamiona przygody! Kiedy dzieci były zachwycone i szybko zasnęły. I wtedy mój brat zaczął mnie straszyć dla zgrywu i cała impreza przestała być aż tak przyjemna. Nie poszłam ze strachu zmyć oczu i tak spałam w tym tuszu, jak debil. Wiek nie gra roli, duzi też miewają cykora. Dobrze, że materacy nie posikałam.

SONY DSC

2 komentarze

Zostaw komentarz

Navigate