NIEKOŃCZĄCE SIĘ LATO

Kończy się czerwiec i zaskakująco lato trwa już dwa miesiące. Ja już powoli zaczynam kompletować swetry na jesień, z przyzwyczajenia, a wakacje właśnie się zaczęły! Czyli wszystko, co dobre, ciągle przed nami! Chociaż w sumie truskawki się kończą, więc już o jedną radość mniej. Ale to nic. Trzeba wysysać cudowności z lata, póki skubane trwa. I niech trwa do września, jak Bóg przykazał. Tak się stęskniłam! Kładę dzieci wieczorem do łóżeczek, a ich włosy pachną latem: pachną piaskiem, suchą trawą i morzem. Uwielbiam zapach letnich dzieci. Uwielbiam te brudne stópki, strupy na kolankach i bąble po komarach na małych nóżkach. Te małe nogi jednego dnia latem robią więcej kroków, niż przez całą zimę. Biegają na bosaka, skaczą z wysokość i przeżywają dziesiątki przygód. A na koniec wsadzam je do wanny na szybkie mycie, a woda jest czarna, jakbym myła dwóch górników, a nie dwie małe dziewczynki. Lubię, jak się buntują, że nie chcą iść spać, bo na dworze jest jasno. Pamiętam, jak sama nie chciałam latem chodzić spać zbyt szybko. Latem żyje się inaczej. To jest najlepszy czas.

Fakt, że pogoda ostatnio spuściła z tonu, ale na bank czeka nas jeszcze druga połowa lata, a we wrześniu, to może nawet jakaś dogryweczka, bo przecież na jesień jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Pamiętam, jak o tej porze zeszłego lata marzyłam o urlopie i choć krztynie słońca, żeby chociaż przez tydzień porządnie się wygrzać. W tym roku nie jedziemy na jakieś fiu-bździu zagraniczne wakacje. Po co komu dalekie eskapady, skoro to lato, które trwa tu i teraz, jest najpiękniejsze na świecie? Nie chcę, żeby mnie coś ominęło.

3 komentarze

Zostaw komentarz

Navigate