PIERWSZE SERCA PORYWY

Pamiętacie swoją pierwszą miłość? No jasne, że tak. To są emocje, których się nie zapomina. Kiedy to było? Na studiach? W szkole średniej? A może już w podstawówce? Bo wcześniej, to raczej nieee… Prawda?

Ja pamiętam, jakby to było wczoraj. On był wspaniały. Miał blond włosy do ramion z lekko obciachową grzywką, był w sumie trochę za bardzo umięśniony, no i świetnie władał mieczem, a kiedy wołał „Na potęgę Posępnego Czerepu, mocy przybywaj!”, wstrzymywałam oddech w mojej czteroletniej, jakże kochliwej piersi, gapiąc się w nasz mały telewizor, jak zaczarowana. Tak. Moją pierwszą miłością był He-man. Ale to był związek bez szans, bo on był narysowany, dużo starszy i mieszkał na innej planecie. Zresztą, gdzie byśmy tego jego tygrysa trzymali? Szybko mi przeszło, ale to była najprawdziwsza miłość. Tak samo, jak potem do Robin Hood’a, Fox’a Mulder’a i plejady innych okołotelewizyjnych miłostek. Młodo zaczęłam , wiem, no i tak naprawdę dopiero w podstawówce spotkałam się ze zrozumieniem rówieśniczek. Każda kochała się wtedy w jakimś członku Backstreet Boys, każda na zabój i była to raczej norma. Jakże pięknie jest kochać się w idolu. Przez lata wierzyłam, że byłam raczej wyjątkiem, zaczynając tak młodo, bo aż trudno uwierzyć, że kilkulatki mogą się romantycznie zakochiwać. To znaczy byłoby mi trudno w to uwierzyć z perspektywy dorosłego i rodzica, gdyby nie mój własny romans z He-man’em w wieku czterech lat.

Niedaleko pada jabłko od jabłoni.

Amor to już leciwy Bóg i chyba strzela całkiem na ślepo, bo trafił w moją trzyletnią córkę. Tak, moi mili, to prawda – Ala się zakochała. Ale przynajmniej nie jest tak powierzchowna, jak jej matka, która przy pierwszym razie poleciała na górę mięśni, bo wybrała rozsądnego rudzielca. Aż czuję dumę, kiedy o tym myślę, bo na Ali największe wrażenie robi fakt, że jej chłopak ratuje ludzi. I, ŻE JEST DZIELNY. Zgadliście już o kogo chodzi? Alicja zakochała się w strażaku Samie. Trudno powiedzieć, ile potrwa ich związek, bo Sam ma sporą konkurencję w przedszkolu, ale mam nadzieję, że nigdy nie zapomni o pierwszych porywach serca. Będę jej co jakiś czas przypominać 🙂

Zostaw komentarz

Navigate