O TYM, CO ZGUBIONE

Ala budzi mnie w środku nocy, bo nie może znaleźć butelki dla swojego dzidziusia. Patrzę na zegar – trzecia. No, to chociaż jeszcze trochę snu zostało do rana. Przetrząsam pościel w ciemności – Nie ma, Ala, śpij proszę, poszukamy rano – Ala zaczyna płakać, więc wkładam rękę za łóżko, w geście ostatniej szansy – może tam… JEST. Ala zasypia ściskając swojego dzidziusia i jego mleczko. Misja zakończona sukcesem.

Gdzie jest Lili strój na taniec / jakieś majtki dla Ali / szczotka do włosów / you name it , wiadomości tej treści regularnie przychodzą od mojego męża, kiedy jestem w pracy. Jest takie powiedzenie, że nic nie jest prawdziwe zgubione, jeśli nie szukała tego mama. Jakież to mocno życiowe powiedzenie. Trudno mnie nazwać ogarniętą, ale jak babcię kocham, moja rodzina wierzy, że znam położenie wszystkich przedmiotów w naszym domu. Czyżby macierzyństwo wyostrzało nam matkom zmysły, albo pamięć fotograficzną. Mój mąż twierdzi, że to dlatego, że to ja sprzątam, albo inaczej- „przestawiam przedmioty” w domu, przez co nie można ich znaleźć i tylko dlatego ja znam ich położenie. Ja wolę wierzyć, że jednak mam jakieś super moce, albo iście szerlokowską intuicję i potrafię idealnie odtworzyć bieg wydarzeń, przez co potrafię wykonkludować, jaki los spotkał zgubione przedmioty. Szkoda, że se w cv nie mogę wpisać. A Ty? Jakie masz super moce?

Zdjęcia z weekendowego spaceru. Jak sobie nie wypiję kawy nad morzem, to czuję, że zmarnowałam weekend. A te dwie małe najpierw nie chciały dać się wyciągnąć, a potem nie chciały wracać, przekupiłam rurkami z bitą śmietaną. Czego się nie robi, żeby dotlenić dzieci.

4 komentarze

Zostaw komentarz

Navigate