NARRACJE 2017

Znacie Narracje? To taki festiwal artystyczny, organizowany co roku w listopadzie na ulicach Gdańska. Temat przewodni i konkretna lokalizacja zmieniają się co roku. Do tej pory udało mi się pójść tylko raz, nad czym szczerze boleję. Niestety, pozostając w zgodzie ze swoją naturą, wybieram raczej kocyk i herbatkę, niż listopadowe spacery, głównie dlatego, że impreza zaczyna się późno. Co roku obiecuję sobie, że pójdę i zabiorę rodzinę, ale spacery z dziećmi o zmroku, to jest coś, co trzeba dobrze przemyśleć i zaplanować. U mnie z planowaniem jest średnio i pewnie dlatego nam nie wychodzi. W tym roku zaliczyliśmy jednak pełen sukces. Głównie dlatego, że instalacje powstały w naszej okolicy, więc nawet, jeśli zaliczylibyśmy jakąś awarię w trakcie, do domu mielibyśmy rzut beretem. Spakowałam dziewczynki i razem z moim bratem i jego narzeczoną ruszyliśmyposzerzać horyzonty. Najlepsze jest to, że pomagali mi ogarnąć Psotki i gdyby nie oni, nie wiem, czy zobaczyłybyśmy aż tyle „stacji”. Troje dorosłych na dwójkę dzieci plus wózek to jest idealna proporcja.

Lubię, kiedy coś się w ten sposób udaje. Nie na siłę i na spokojnie. Co prawda dziewczyny na kolację jadły ciasto i gorącą czekoladę, ale okoliczności były wysoce łagodzące. Spacerowaliśmy przez bite dwie i pół godziny i zwiedziłyśmy połowę trasy. Drugie pół zostawiliśmy sobie na jutro. Padły obie, zaraz po przyjściu, mam nadzieję, że dobrze im zrobiła ta wycieczka. A najważniejsze, że Lila, która od spacerów raczej woli Playstation, zapytała, czy moglibyśmy na takie wycieczki chodzić codziennie, tak bardzo jej się spodobało. Fajnie jest pokazać dzieciom coś zupełnie innego. Zwłaszcza w okolicy, którą znają.

Jakość zdjęć jest średnia, ale w listopadowych ciemnościach trudno o coś lepszego.

2 komentarze

  1. Ala, która marzy żeby wyjeść te wszystkie okruszki, wspaniały widok ^^

    Jestem pełna podziwu nad naszym sukcesem. Jestem skłonna twierdzić, że los tak chciał, układ gwiazd i planet był niezwykle sprzyjający. Obawiam się wręcz, że gdybyśmy tam nie poszli, to na pewno stałoby się coś złego. No bo jak inaczej wytłumaczyć tak idealną, a niezaplanowaną wycieczkę, kiedy już na starcie jest ogromne ryzyko niepowodzenia. W końcu listopad, wieczór, dzieci i sztuka, nie wróżą tak udanej mieszanki.

    • Aga

      Będę szalenie nieroztropna i podrażnię się z losem, proponując Wam kolejną wycieczkę. Tym razem na lodowisko…

Zostaw komentarz

Navigate