PLAŻING, SMAŻING – weź się rusz z tego koca

Okrutnie mi żal tych dzieci, co biegają co chwila do tych rozżarzonych zwłok swoich rodziców na kocach na plaży, żeby im pokazać muszelkę, albo meduzę, albo patyka. I tak żebrzą, żeby chociaż spojrzeli spod tych skwierczących od słońca powiek. A rodzice otwierają oko, żeby sprawdzić, gdzie browar stoi, mówią, że super, biorą łyka i kładą się smażyć z powrotem. Jeżeli Wam zaleciało patologią, przez ten browar, to ja wcale nie koloryzuję. Ja też lubię pić piwo na plaży, ale na litość Boską, przydało by się trochę pouczestniczyć we wspólnych wakacjach! A to trochę wygląda tak, że starzy sobie, a dzieci sobie. No ale starzy przecież urlop mają. Należy się relaks i święty spokój. No niestety. Wolne to może macie od pracy, drodzy rodzice, ale nie od opieki nad potomstwem. Mniejsza o ten browar. Mniejsza o to leżenie plackiem. Ja tego nie ogarniam, bo mam na tyle małe dzieci, że jakbym zamknęła oczy na pięć minut, to musiałabym ich potem pół dnia szukać. I wcale Wam nie zazdroszczę, że Wy se możecie poleżeć, bo zdechłabym z nudów od takiego leżenia. Bardziej mi chodzi o te biedne dzieci, które by chciały coś porobić z rodzicami, a oni wolą się trochę powytapiać w promieniach słońca. Albo usiądą dwadzieścia metrów od tej wody i siedzą. I tylko drą się z tego koca, że to nie, że tamto nie. A może dla odmiany wstać z kocyczka? Poruszać się… Pobudować coś… Meduzy połapać… Ponoć słońce najlepiej opala w ruchu. Tak mi babcia od małego mówiła. I może ten niewielki wysiłek zaprocentuje fajnymi wspomnieniami dla Was i dzieci? Kiedy wrócicie do domu i wszyscy wrócą do swoich zajęć, niewiele będzie okazji do wspólnej zabawy. Wspólne wspomnienia zostaną na zawsze, a opalenizna i tak znika po trzech tygodniach. A jak macie takiego mega lenia, że ani ręką, ani nogą, to dajcie się im chociaż zakopać w tym piasku. Wilk syty i owca cała. Tylko opalenizna na minus.

Zostaw komentarz

Navigate