PALCE LIZAĆ #5 Drukarnia

Trochę czasu upłynęło od ostatniego wpisu, w którym polecałam Wam jakieś Trójmiejskie lokale. Powody są dwa. Po pierwsze primo, jemy zazwyczaj w tych samych sprawdzonych miejscach, kiedy już jemy na mieście, a po drugie wszyscy zabierają się za żarcie, zanim zdążę zrobić choć jedno zdjęcie. Zero współpracy.

Jest już poniedziałek, więc wypada tydzień zacząć jakąś porządną kawą. Chodźmy więc na kawę i ciacho na Mariacką, skoro Was tak ostatnio namawiałam. Bo warto. Zresztą pamiętajcie, że ja Wam bubli nie wciskam i polecam samo dobro. Jak w rodzinie. Poprzednie wpisy z serii możecie przeczytać kolejno tutaj: #1, #2, #3, #4

Większość ludzi przychodzi do Drukarni, żeby poczytać, co jest napisane na suficie. Mówię serio. Czasem robi się przez to kolejka w wejściu. Ja to bym chętnie poszła tam popisać w samotności z laptopem i usiadłabym sobie w tym wielkim oknie, które wychodzi na Mariacką z filiżanką latte i chlebkiem bananowym na zagrychę. Z dzieciakami to była przygoda jakich mało. Zamówiłyśmy im po kawału ciacha, żeby je czymś zająć i w efekcie ledwo się stamtąd wytoczyłyśmy, więc uprzedzam: NIGDZIE NIE WISI OSTRZEŻENIE O WIELKOŚCI KAWAŁKÓW CIASTA. Porcje są ogromniaste! No i nawiasem mówiąc, naprawdę pyszne. No i ta kawa…Pychotka.

 

Zostaw komentarz

Navigate