KILKA POWODÓW, dla których warto kochać GDAŃSK

W tramwaju, pod warzywniakiem, przy kasie w Bierdonce, w kolejce do automatu z kawą w pracy, wszyscy mówią tylko o jednym. Niby najgorszy temat na small talk, ale kiedy człowiekowi zalezie za skórę brak słońca, robi się nerwowy i mało kreatywny, bo musicie wiedzieć, że pogoda w Gdańsku to jest ostatnio mocno do dupy. Mieliśmy gości w zeszłym tygodniu. Postanowili nas opuścić dzień wcześniej, bo co to za urlop, kiedy pada od rana do wieczora? Plaże świecą pustakami. Turystów mniej. Czyli jest dokładnie tak, jak lubię, więc w sumie nie ma co narzekać. Poza tym Gdańsk da się lubić nawet w deszczu.

  • Nie czarujmy się. Bałtyk nie jest ani czystym, ani ciepłym morzem. W zatoce, to już bardziej niż gdziekolwiek indziej. Jak ktoś sobie lubi popływać, to mamy całą gamę basenów do wyboru. Wy myślicie, że Gdańszczanie opaleniznę rzeźbią nad morzem? W swetrze, to się opalić nie da. Nad Bałtyk to się idzie powdychać jodu i posłuchać jak ładnie szumi. Latawca popuszczać, zamek z piachu zbudować, muszelki pozbierać. Nerwy ukoić, o! To jest najprzyjemniejsze. Zresztą wiadomka, odsyłam do mojego ogródka.

  • Byliście kiedyś na Mariackiej o zmroku, w czasie mgły? Tego klimatu nie poczujecie w środku dnia, przy 30stopniowym upale. To jest widok wart każdych pieniędzy. Każdy człowiek, który bawił się w dzieciństwie kamykami, wie, że kiedy się kamyk zamoczy, to on ma od razu ładniejszy kolor. Mokre brukowane ulice i budynki z cegły wyglądają po prostu lepiej, kiedy nie ma słońca. Fakt. I jak już w deszczu zabłądzicie na Mariacką, idźcie sobie na kawę do Drukarni.
  • Gdańsk ma super ścieżki rowerowe. Na upartego można przejechać z Gdyni do Puszcza Gdańskiego. Tylko kto by się chciał porywać na taką wycieczkę? Może, kiedy pada ścieżki są mnie popularne, ale zawsze to jakaś przygoda na wakacjach… W każdym razie, jest gdzie jeździć. To właśnie moje wycieczki rowerowe podsunęły mi myśl o tym, że mieszkam w fajnym mieście i co za tym idzie, pomysł, żeby o tym napisać. Na rowerze sama sobie wybieram jaką uliczką będę jechać do pracy i robię sobie co rano nową wycieczkę krajoznawczą. W tygodniu, o siódmej rano, kiedy jadę do pracy rowerem, po ścieżkach przewalają się całe kawalkady ludu. Lubię takie poranki.

  • Lody w Paolo. Ja się ostatnio zachowałam mało zachowawczo i wzięłam miętowe. Czekam teraz na jakieś upały, żeby móc kupić je jeszcze raz, bo to były najbardziej orzeźwiające lody świata. Ze świeżą miętą. PE-TAR-DA! W samym centrum Gdańska! I śłońce do jedzenia lodów też jest raczej zbędne.  Żeby było śmieszniej, mam jeszcze DWIE nowe lodziarnie do wypróbowania. Żyć nie umierać! Poinformuję, czy warto.

  • Gdańsk rozwija się w takim tempie, że co rusz natykam się na jakieś nowe, ciekawe miejsca i eventy, które chciałabym odwiedzić. Tego lata bardzo chcę się wybrać do Królewskiej Fabryki Karabinów i na Ulicę Elektryków po zmroku. Trochę kojarzy się z Shoreditch w Londynie. Może nawet moglibyśmy wybrać się tam z dziećmi… Parasolki pod pachę, w razie deszczu.
  • Zagraniczni znajomi twierdzą, że nad Motławą, to się spaceruje zupełnie jak nad kanałami w Amstedamie. A teraz, kiedy postawili tam „oko”, to sobie można jeszcze cały Gdańsk z góry pooglądać. Byliśmy rodzinnie. Całkiem spoko atrakcja, chociaż raczej na raz, bo ciut drogo.

Specjalnie nie polecam teatrów, muzeów i kin, bo tego też trochę jest w Gdańsku i zawsze warto liznąć trochę kultury, ale w życiu nie byłam na wakacjach w obcym mieście w teatrze, czy w kinie. Zresztą lizać, to ja bardziej od kultury, wolę lody.

5 komentarzy

  1. Gdybym ja miała wypisać wszystkie powody, dla których kocham Gdańsk, nawet w deszczu, to by mi kartki i życia nie starczyło. Przecież tu na każdym rogu coś jest, wszędzie coś się dzieje, wręcz co wieczór można gdzieś wyjść i jeszcze ma się w czym wybierać!

  2. Pingback: PALCE LIZAĆ #5 Drukarnia – Małe Psotki

Zostaw komentarz

Navigate