tik-tak tik-tak

Na 24-te urodziny dostałam od mojego obecnego męża, a wtedy jeszcze chłopaka, 24 życzenia. Przez cały dzień miał spełniać wszystkie moje zachciewajki. Co jemy, gdzie idziemy, co będziemy robić. Na moje życzenie dał się zaciągnąć na salsę i na moje życzenie cały wieczór się uśmiechał. Szczerze uśmiechał. To były bardzo dobre urodziny, a nawet nie udało mi się wszystkich życzeń wykorzystać. Lubię je wspominać. Dzisiaj znowu są moje urodziny i z przerażeniem stwierdziłam, że tamten dzień miał miejsce równo dziesięć lat temu. Pamiętam go, jakby to było rok temu, a po drodze zdążyło się przydarzyć milion rzeczy, które w zasadzie, mimo swojej wagi, zlewają się nieco za bardzo w zwykłą codzienność. Nie mam pojęcia, jakim cudem te 10 ostatnich lat zleciało tak szybko. Trochę się boję, że obudzę się któregoś dnia za pół roku i będę czterdziestolatką, bo mam wrażenie, że w takim tempie płynie moja rzeczywistość.

Pamiętam jak bardzo miesiące wlekły się w podstawówce, wiem ile czasu oddzielało jedną sesję od drugiej na studiach, jak długi był weekend parę lat temu, ale nadal nie potrafię przywyknąć do tempa jakiego nabrało życie, od kiedy pojawiły się w nim dzieci i praca w pełnym wymiarze godzin. Lila ma 6 lat. Jakim. Cudem. Już. Tyle. ? Jeżeli czas kurczy się jeszcze bardziej na starość, to ja dziękuję – nic tylko usiąść i osiwieć. Życzę sobie zatem, żeby czas nieco zwolnił, żeby można było jeszcze czasem zdążyć zaczerpnąć powietrza pełną wigoru piersią i móc pozwolić sobie patrzeć jak trawa rośnie – i żeby się czasem nie okazało, że ten proces przypomina teraz bardziej film poklatkowy na Discovery Channel!

(photo credit: https://www.buzzfeed.com/rachelysanders/tips-for-amazing-birthday-cakes?utm_term=.xbq2np3P4#.yhOAVl4Jq)

 

 

1 Comment

Zostaw komentarz

Navigate