WSZĘDZIE DOBRZE, GDZIE NAS NIE MA

Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. A u sąsiada trawka zieleni się bardziej niż u nas. I jeszcze kosiarkę ma lepszą. Cwaniak. Wszyscy ogólnie mają lepiej, bo jeżdżą po świecie, budują domy, jedzą tylko organiczne i zawsze mają pomalowane paznokcie. Tylko ty nie. Co nie? Spokojnie, nie skacz jeszcze z okna, nie rwij włosów z głowy ( z odrostem, bo jakże..), ja też mam takie wrażenie.

Jeszcze półtora roku temu wydawało mi się, że omija mnie cała masa niesamowitych doświadczeń, przez to, że „tylko” zajmuję się domem i nie mam parcia na karierę. Bo WSZYSTKIE mamy pracują. Bo co to za wyzwanie zajmować się domem i czym ja się w ogóle mogę pochwalić? Teraz kiedy minął mi rok w roli Matki Polki Pracującej, marzę tylko o tym, żeby znów moc zająć się tym, co najważniejsze i co kocham najbardziej – czyli moim domem, w pełnym wymiarze godzin. Bo wiecznie coś jest w domu do zrobienia, a kosz na pranie to już prawie kolejny członek rodziny, który chyba produkuje te wszystkie ubrania ( my naprawdę mamy tyle ubrań?). Na nic nie ma czasu. Ala taka mała, przecież mnie potrzebuje… Mam wrażenie, że tkwię gdzieś „pomiędzy”. Że zaczęłam coś, ale ciągle jestem w fazie wstępnej i nie potrafię przejść na wyższy level. Zaczynam i nie dokańczam, planuję i nie zabieram się do działania. Przede mną rośnie wielka góra scenariuszy pod tytułem „A co by było gdyby” i stosik „to do lists”. A WSZYSCY INNI zaliczają same sukcesy. Wszyscy.

Muszę od czasu do czasu wymierzyć sobie solidnego fejspalma i przypominać, że przecież mam idealne życie. I praktycznie wszystko ( OPRÓCZ prawa jazdy – niech je szlag), co chciałam mieć jeszcze półtora roku temu. Tip-topkiem idę wytyczonym szlakiem. Wszyscy zdrowi, praca jest, dach nad głową też. Co prawda lodówka nie chłodzi, a pralka wywala korki, ale idzie wiosna i już niedługo przestanie być tak paskudnie ciemno. Ala spędza czas ze sowim tatą i nie muszę posyłać jej do żłobka – marzenie.

Co jakiś czas, kiedy udaje mi się z bliska spojrzeć na życia innych ludzi, przekonuję się też, że WSZYSCY zaliczają wpadki i jak KAŻDY mają problemy. Czasami większe niż ja. ZAZWYCZAJ większe niż ja. Jak cudownie jest w życiu, kiedy nic się nie dzieje. Kiedy wszyscy są zdrowi. Kiedy nie ma powodu by nie spać po nocach od natłoku myśli. Staram się więc nie zazdrościć nikomu. Nie poznałam nikogo kto ma idealne życie. I kiedy zaczynam głębiej analizować, moje własne wypada całkiem nieźle. Dla mnie w każdym razie jest idealne – jak ciuch szyty na miarę. Niech to będzie moim sukcesem, że życie układa się tak, jakbym chciała.

2 komentarze

Zostaw komentarz

Navigate