Myśli o zimie

Przez dwa lata czekaliśmy na śnieg. Mówię zupełnie serio. W zeszłym roku dzieci widziały śnieg całe trzy razy, przy czym Ala za każdym razem wyła ze strachu, bo albo mokry, albo zimny, albo szok, że jest. Kiedy akurat przez chwilę śnieg faktycznie leżał, byliśmy akurat chorzy, a kiedy zdrowieliśmy, topniał w cholerę, więc tak naprawdę, nie ulepiliśmy nawet bałwana zeszłej pseudozimy. Jeżeli według Was mróz w Gdańsku za długo trzyma tej zimy, to możecie winić mnie, bo ja go sobie w tym roku bardzo życzyłam. Razem z górą śniegu – wybaczcie drogowcy.

***
Kubek z ciepłą herbatą w kieszeni, to jest coś, co poprawia mi rano nastrój. Mikołaj mi przyniósł. Znaczy, mąż zamówił u Mikołaja. Zupełnie mniej mi zimno, nawet jeżeli pizga złem na dworze, kiedy mam w kieszeni mój mały kubełek. To trochę, jak Narnia – wsadzam rękę w kieszeń i jestem w tropikach. Poziom zazdrości na przystanku i wśród współpasażerów w tramwaju – MILION.
***
Jak byłam mała – a wiedzcie, że w tamtych czasach śniegu zdarzało się tyle, że mój świętej pamięci dziadek musiał robić tunele, żeby przemieszczać się do kurnika, obory i stodoły po podwórku, a kiedy w nich chodził, było mu widać tylko czapkę, a mróz to był rzędu dwudziestuparu, a nie kilku stopni na minusie (wyobrażacie sobie taki mróz w Gdańsku w DZISIEJSZYCH CZASACH?!?) – więc kiedy byłam mała i kiedy zima dawała naprawdę popalić, mama przy większych mrozach kładła nas do łóżek częściowo w ubraniach, żeby rano tylko narzuć na nas kilka dodatkowych warstw do szkoły. Och, jakże korci mnie czasem, żeby rano zarzucić tylko jakiś sweter i dżinsy na piżamę i tak ubrana wyruszyć do pracy… Bardzo korci.
***

 

Moment kiedy wchodzi się do domu, a tam czeka ciepły rosół i pachnie świeżo upieczonymi kokosankami, zimą ma wymiar magiczny. Zwłaszcza jeśli po drodze odmroziliśmy sobie palce u stóp i rąk. Wtedy jest jeszcze przyjemniej.
***
Wychodzi na to, że połowę stycznia spędzę w domu na L4. Jako, że na co dzień zdycham z wyrzutów sumienia, że za mało przebywam z własnymi dziećmi, to nie jest źle. W zasadzie jest bardzo dobrze. Tęskniłam za byciem w domu. Co z tego, że zżera mnie wirus?! Smacznego!

2 komentarze

Zostaw komentarz

Navigate