NIESTETY, TO NIE PINTEREST

Dziecięcy pokoik to przykład miejsca, które zdecydowanie lepiej wygląda w projekcie, niż na żywca. Nawet, jeżeli mówimy o niemowlęcym pokoiku, ilość przedmiotów, które posiada dziecko, potrafi przytłoczyć. Był czas, kiedy miałam kontrolę nad pokoikiem Lili. Ona miała trzy latka, razem się bawiłyśmy, odkładałyśmy potem zabawki na miejsce, na ścianie wisiały bieżące prace plastyczne, a podłoga lśniła czystością. Ten czas przeminął. Ściany zdobi dziś głównie grafitti wykonane przez Alicję, koloru wykładziny nikt już nawet nie pamięta, a ogólne wrażenie rozgardiaszu na podłodze, gdzie pełno zabawek i książeczek, potęguje galeria naklejek na ścianach, meblach i… suficie. Tak, tam też. Lila bardzo słusznie uważa, że swój pokój może dekorować wedle własnego uznania. Wszelką ekspansję udało mi się zdusić w zarodku, całe szczęście na ścianach dziecięcego pokoju są jeszcze wolne miejsca, więc reszta mieszkania jest bezpieczna. Nie zmienia to jednak faktu, że marzy mi się dziewczęcy pokoik rodem z Pinteresta…

2 komentarze

  1. hehe :),rozumiem całkowicie 😉 U nas niby kolory stonowane (mebli, poscieli, scian), ale wystarcza kolorowe zabawki i jest pstrokato… Minimalnie robote robia szare sciany, biale zaslony w szare gwiazdki i w tym samym stylu posciel, lozko kura z ikei 😉 w jasnym kolorze i 3 skrzynki "na jabłka", w kolorze bialym – na książki. Staram się… tylko te zabawki psuja efekt ;P

    • Aga
      Aga Reply

      Ja złożyłam broń, kiedy Starsza uświadomiła mi, że to jej pokój… Niech obkleja. Trudno… Tylko oczy bolą…

Zostaw komentarz

Navigate