nie bój się wyjść ze swojej skorupki

Pamiętam, jak któregoś razu biadoliliśmy z Małżonkiem, że zupełnie nie mamy okazji do poznawania nowych przyjaciół. Ogólnie nie narzekamy, bo nie jesteśmy jacyś mega towarzyscy i raczej sobie nawzajem wystarczamy, ale jeszcze parę lat temu wystarczyło wyjść z domu, żeby sobie narobić znajomych, a teraz? Jakby mniej okazji. Cóż, w sumie wychodzimy w świat jakby mniej. No i charakter wyjść jakby inny niż onegdaj. 
Imprez zaliczmy generalnie niewiele. Raczej zakupy, spacerki, takie klimaty. Przecież nie będziemy zagadywać obcych ludzi na zakupach w Biedronce. To znaczy możnaby, ale przyjaciół raczej w ten sposób nie idzie sobie zrobić. 

Można pogadać z ludźmi na placu zabaw, w pracy, czy gdzie tam, ale te wszystkie relacje są bardzo powierzchowne i daleko im do przyjaźni. Tak szczerze, mam trochę w nosie tych wszystkich ludzi. W ogromnej większości nie kojarzymy nawet imion tych, z którymi ucinamy sobie pogawędki, dajmy na to w piaskownicy. Takie realia. Nie ma chemi.

Pomijam fakt, że jestem ostatnią chętną do zagadywania kogokolwiek. Chyba, że się zgubię, albo nie wiem, która godzina. A i tak robię wtedy ostrą selekcję tłumu i starannie wybieram, kogo zapytam. Dziwało aspołeczne. To ja.

Okazuje się jednak, że  można i trzeba wyjść czasem ze swojej strefy komfortu. Może nas tam spotkać coś miłego. Może się okazać, że zagadanie do obcego człowieka, może być „początkiem pięknej przyjaźni”. Można zyskać dużo więcej niż stracić. 
Brzmi banalnie? A jednak trudno się zebrać. Bo przecież głupio tak zagadywać kogoś kogo się nie zna… Na pewno pomyśli, że jakaś nienormalna, że zagaduje obcych… 
Ale jeśli akurat nie pomyśli, tylko przygarnie Cię, jak tego kropka? Czyż na samą myśl nie robi się ciepło na serduszku? Warto.
Pierwszy śnieg spadł w Trzech Króli w Gdańsku. To był miły dzień. Byli przemili goście i ciepłe skarpetki. Dzień wypełniony dobrą kawą i jedzeniem, muzyką z Krainy Lodu, przebierankami, i rozmowami. Było błogo. Nie byłoby tego dnia, w takim kształcie, gdyby nie jeden mail, którego odważyłam się wysłać parę miesięcy temu. Czasem warto.

2 komentarze

  1. Avatar

    hehehe a mi się to zdarzyło kilka razy, że mnie ktoś jak kropka przygarnął, albo ja kogoś.. uwielbiam wychodzić ze swojej strefy komfortu i poznawać nowych ludzi. 2015 był obfity w nowe znajomości ale liczę na to, że w tym roku będzie jeszcze ciekawiej 🙂

    • Aga
      Aga Reply

      niektórym poznawanie ludzi przychodzi naturalnie. ja do nich nie należe, tym bardziej jestem z siebie dumna, kiedy uda mi się kogoś poznać 🙂

Zostaw komentarz

Navigate