Matka Weekendowa

via Etsy
Pierwszy raz od dwóch tygodni siedzę. Mam na myśli takie siedzenie, które wiąże się bezpośrednio z relaksem. Bo jeżeli miałabym policzyć, ile czasu siedzę w ciągu doby, to aż tyłek zaczyna boleć. Więc siedzę. Dzieci śpią. Najdroższego Małżonka nie ma. Cicho jest. Coś pewnie powinnam. Powinnam w kuchni posprzątać, podłogę zamieść, paznokcie pomalować, ale mam w nosie. Chcę mieć spokój. Padam na ryja, ale aż szkoda mi iść spać, bo zmarnowałabym tym samym okazję do rozkosznego sam na sam z ciszą. 
Deska do prasowania na mnie patrzy wymownie. Tak, wiem desko, koszule do pracy na przyszły tydzień. Wyluzuj, jest piątek wieczór!
Nie wspomnianałam o tym tutaj wcześniej, bo trochę sama nie wiedziałam jak to będzie i stres mnie zżerał, ale awansowałam na Matkę Polkę Pracującą. I know, right?!
© olly – fotolia.com
Kiedy Lila była mała, broniłam się trochę przed pójściem do pracy, bo miałam wrażenie, że jest za maleńka, że czegoś ją w ten sposób pozbawię. Kiedy w końcu się zdecydowłam, a miała wtedy dwa i pół roku, zaszłam w ciążę i w sumie nawet nie poczułam, że cokolwiek w moim życiu uległo zmianie na tle zawodowym. Tym razem obawy miałam te same. Ala ma 16miesięcy. Od piersi odstawiłam ją trzy tygodnie temu. Ale wiecie co? Nadal mnie poznaje, kiedy wracam popołudniami. I zasypia nadal ze mną. I obie moje psotki dostają przez te kilka godzin cała dzienną dawkę przytulasów, więc nic nam chyba nie umyka. Najdroższy z kolei awansował na Ojca Roku, bo sprawnie ogarnia ten nasz domowy chaos, kiedy mnie nie ma całymi dniami, z uśmiechem na lekko niewyspanej twarzy. Jest dobrze.
Potrzebowałam zacząć robić cokolwiek innego niż bycie mamą. Czuję, że powoli zaczynam odzyskiwać konrolę nad niektórymi sprawami, które spychałam na wieczne „potem”. Po tych dwóch tygodniach mogę jednak powiedzieć, że stałam się też Matką Weekendową, bo dopiero w piatek po 16, czuję, że w końcu jestem w domu. W związku z tym, na blogu powstał kolejny przestój. Ale Małe Psotki są i będą, póki Ziemia będzie się kręcić. Jeno rzadziej. Chyba, że się wyspię. Albo zima się skończy. 
Stay tuned.

2 komentarze

  1. Avatar
    Anonimowy Reply

    poradzisz sobie jestem więcej niż pewna , a za chwile, jak będziesz miała taka możliwość , zatrudnij kogoś do pomocy w domu, do sprzątania , prania , prasowanie i wszystkich tych innych czynności, które zabierają ten cenny czas, by po przyjściu z pracy i głównie w weekendy, zająć się dziećmi, nie myśląc o ogarnianiu domku , to działa wiem z doświadczenia i praktyki -polecam , trzymam kciuki MAMO pracująca i pozdrawiam Malgo

Zostaw komentarz

Navigate