sit down and relax

aż trudno uwierzyć, że w ubiegłą sobotę była pogoda na sandały…

Jak to możliwe, że ludzie potrafią siedzieć w jednym miejscu przez pół godziny? Jeżeli odpowiednio mocno się skupię, przypominam sobie, że ja kiedyś też tak robiłam. Siadałam na ławce w parku z książką. Przy stoliku w kawiarni. Kładłam się na trawie w ciepłe dni…Tak, zdarzało się i mi…
 

Zazwyczaj nie zwracam uwagi na otoczenie. Zwracam uwagę głównie na dzieci. Własne rzecz jasna. A kiedy nie ma ich w pobliżu, poprostu cieszę się ciszą. Jestem takim trochę przeciwieństwem Sherlocka Holmesa, który kodował wszystko i wszyskich dookoła. Zupełnie jak mój mąż. On też tak ma. Idziemy ulicą, a on nagle pyta „Widziałaś to?”. Czasem, zdarza się, że i owszem, wiem o co cho, ale zazwyczaj niestety, nie. Przez większość czasu, trochę schizowrenicznie żyję we własnej głowie i mam w nosie otoczenie. Nie żeby mi to ciążyło. Ale. 
Na ostatnim spacerze z Alą, kiedy chodziłyśmy w górę i w dół i w kółko tą samą trasą – bo Ala zaczęła chodzić prowadzona za rączki i fascynują ją schody – zaczęłam siłą rzeczy się rozglądać. Bo ileż można w ten beton? No i właśnie. W pewnym momencie poczułam się, jakby mnie ktoś wkleił w symulację Matrixa. Wszyscy ludzie wokół mnie siedzieli w miejscu przez bite 40minut i tylko czasem odbierali telefon, albo przewracali stronę w książce. Jakby byli częścią scenografii, na tle której chodziłyśmy my. I kiedy tak gdybałam, czy czasem nie wlazłam niechcący na jakiś plan zdjęciowy i czy mnie czasem nie kręcą, a ja taka nie uczesana, zrozumiałam, że to nie z nimi coś jest nie tak, tylko ze mną. 
Matki nie siedzą. Matki noszą, prowadzą, gonią, podają, podnoszą, przynoszą…Nie ma czasu na siedzenie! Z książką!?
Ludzie! ja nie siedziałam od kilku dobrych lat! No dobra, zgrywam się – w ciąży siedzialam dużo. Ale to było tak dawno, że już nie pamiętam. No i na to wszystko dzwonię do mojej mamy, żeby pomarudzić, że niewyspana jestem, dzwonię, pytam co robi, a ona mi na to, że siedzi i maluje paznokcie… No tak. Ludzie! czy wy wiecie kiedy ja ostatnio na siedząco paznokcie malowałam?! I to w ciągu dnia?! 
Ten tekst pisałam siedząc. Dziękuję.

3 komentarze

  1. Aga, Aguś… Wytrzymaj jeszcze ze dwa lata. Ja też tak miałam. Gorzej nawet. A teraz bajka, młode proszą mnie czasem o uczestnictwo w grach planszowych i pracach rękodzielniczych, male i to rzadko, bo najczęściej wystarcza im własne towarzystwo. W pewnym momencie zapominasz, mże w ogóle miałaś jakiś motorek w tyłku

  2. Aga
    Aga Reply

    Poproszę jakieś metody na przetrwanie tych dwóch kolejnych lat. Bo od trzymania tak długo klocków w zębach może mnie rozboleć żuchwa.

Zostaw komentarz

Navigate