goście goście

Lubicie gości? Ja bardzo. 
Od kiedy mamy dzieci, goście zjeżdżają do nas jakby rzadziej i zazwyczaj zostają jakby krócej. Nie wiedzieć czemu… Muszę przyznać ze swojej strony, że trochę to nasza wina – żarcie kiedyś serwowaliśmy trochę bardziej wykfintne, a i drinki bardziej wyskokowe. Teraz tylko kawka i ciacho, w porywach kulinarnej fantazji gospodyni. A ta kawka w sumie też w porywach, bo zazwyczaj goście karmią piersią, czy coś i pozostajemy przy herbacie. Taki klimat. Ja sama zresztą od kiedy mam dzieci, bardziej stresuję się odwiedzinami. Bo wiecie, jestem już dorosła i wypadałoby by być dobrą panią domu.
Niemniej, wierzę szczerze, że gość w dom, to Bóg w dom i lubię. 
Ostatnio gościlismy spore grono rodzinne i aż serce rosło, że tyle nas było. I że się mieściliśmy w naszym mieszkanku. Choć logistycznie momentami w ogóle tego nie ogarniałam. Po paru dniach po wyjeździe gości, przypomniało mi się na przykład, że pierwszego dnia, szwagierka poprosila mnie o kapcie. Przez bite pięć dni pobytu nie otrzymała ich, bo wyleciała mi z głowy jej prośba. Taka ze mnie pani domu, nie używając wulgaryzmów. 
Ale ja nie o tym, co trzeba. Był taki moment w tym całym szaleństwie, że poczułam się wdzięczna, za to małe tornado. Akuratat brałam z kuchni jakieś naczynia, czy co tam było potrzebne do kolacji na 14osób, kiedy dotarło do mnie, że jest fajnie. Nie żebym nie wiedziała o tym wcześniej, ale w tym momencie spłynęła na mnie cudowna błogość. Zeszło ze mnie ciśnienie, że jeszcze coś trzeba. Stanęłam na chwilę, żeby wsłuchać się w gwar w pokoju obok. Lubię jak jest tak gwarno. I choć przyznaję, że trochę mnie stresują różnego rodzaju odwiedziny (bo trzeba ogarnąć ten nasz sajgon na przyjazd gości), to nie ma to najmniejszego znaczenia. Jest taka scena na początku „Kevina samego w domu”, kiedy cała rodzina zamawia pizzę. Pomijając drobne dysfunkcje, zawsze marzyłam o takich zjazdach pod własnym dachem. Moje życzenie, podobnie jak większość moich życzeń, zostało spełnione i mogę od czasu do czasu słuchać rozmów w pokoju obok, dmuchać materace i przygotowywać pościel dla gości.
Było nam miło. Dziękujemy za odwiedziny i zapraszamy. Zawsze zapraszamy. 
To kto następny?

zdj. Najukochańszy Małżonek

2 komentarze

Zostaw komentarz

Navigate