Mierz Wyżej – warsztaty Zrób to, no

W sobotę rano, nakarmiłam, napoiłam, ulepiłam kopytka na zaś, po czym porzuciłam przeziębione dzieci i pognałam do Olivia Business Centre. Bo ja też czasem mogę mieć wolne. Zwłaszcza, że to poniekąd była praca… ale tylko poniekąd. 
Matko! jaki cudny widok! Wcale się nie dziwię, że wybrałyście to miejsce. Naprawdę trudno byłoby znaleźć coś, co przebiłoby tą lokalizację. Cudne wnętrze, kwiaty, ciacha, prowadzący. Ekspres do kawy, który zbliżał ludzi.
Miałam konkretne oczekiwania, jeżeli chodzi o te warsztaty, miałam nadzieję, że ktoś weźmie mnie za rączkę, powie mi, co mam ze sobą zrobić, który z pomysłów zrealizować, czy któryś w ogóle ma sens. Nic z tych rzeczy. Dostałam coś więcej.

Dzięki Mierz Wyżej zrozumiałam, patrząc z dystansu na moje wczorajsze reakcje, że troluję samą siebie. Skupiam się na pierdołach i na tym, że być może coś zrobię źle. Każde zadanie – które zresztą miały formę zabawy – kwitowałam głośnym „nie uda się”, „za mało czasu”, „za trudne”, „za mało nożyczek”. Aż nie mogę uwierzyć, że taka jestem spięta i skupiona na negatywach. Dowiedziałam się, gdzie tkwią pułapki, kiedy już ruszę z pomysłem. A dzięki rozmowom z dziewczynami dowiedziłam się, że nie jestem jedyną kurą domową z małymi dziećmi, która nie wie, co ze sobą zrobić. I lżej mi z tą wiedzą. A najciekawsze, że wszystkie te dziewczyny mają pomysły, energię i chyba jedynie brak im śmiałości, żeby ruszyć z miejsca. Niektóre widzę na kolejnych edycjach w roli prelegentek. Serio.
po lewej: Ruda rozkminia, czy obraz za nią zmieści się na ścianie jej salonu.     po prawej: Basia rozszerza standardy
fotografa nikt nigdy nie fotografuje, oprócz mnie
Chcę podziękować Monice, za to, że pożycza mi regularnie trochę swojego entuzjazmu, za to, że słucha i cierpliwie czeka i za te warsztaty. Jesteś jak chodząca elektrownia atomowa – Twoja energia nigdy się nie kończy. Poznanie Ciebie to jedna z najlepszych rzeczy jaka mnie w tym roku spotkała. Dziękuję.
Kalinie, za to, że czyta Małe Psotki 🙂 i za ten wspaniały cytat Krystyny Jandy, który sobie wydrukuję i powieszę na lodówce. Może pomoże.
Milenie za to, że dzięki niej uświadomiłam sobie potrzebę usystematyzowania moich celów. Wiedz, że nadal staram się sprzątać. Tylko już się tak nie przejmuję, kiedy mi nie wychodzi. 
Kamili za całokształt. Oprócz wiedzy zaraziłaś mnie potrzebą bycia szczerą wobec samej siebie. Mielę sobie naszą rozmowę, Twoją prezentację i dochodzę do coraz to nowych wniosków. Dzięki i trzymam kciuki za spełnienie Twojego marzenia.
Osobiście bardzo bym chciała usłyszeć jak wyglądał proces przekuwania pomysłu w czyn w przypadku dziewczyn ze Zrób to, no. Jak długo się przygotowywały, jakie podjęły środki do realizacji celu. Byłaby to żywa historia, dowód na to, że WSZYSTKO może się udać. To tak naprawdę jedyne czego mi w sobotę zabrakło. Trzymam za Was wszystkie kciuki. Powodzenia!

7 komentarzy

  1. Bardzo Ci dziękuję za prezent- noszę w portfelu i wierzę, że przyniesie mi szczęście :)) Dziękuję za to, że prelegent też mógł się otworzyć i podzielić marzeniami i za wiarę w to, że mi się uda <3 3mam za Ciebie kciuki i do zobaczenia na szczycie :))

    • Aga
      Aga Reply

      bardzo się ceszę, że się podpisałaś, bo byłam pewna, że nie znam takiego Krzysztofa 🙂

Zostaw komentarz

Navigate