PETARDA, czyli ciasteczka z masłem orzechowym

Bóg kazał się dzielić. Nie wiem, czy nie pójdę do piekła, jeśli się z Wami nie podzielę tym przepisem. Do tej pory raz w życiu opublikowałam przepis na blogu. Nie obiecuję, że stanie się to normą. Bo choć od tamtej pory sporo wody upłynęło w Wiśle, a ja gotuję więcej i częściej, jako, że za przeproszeniem, przybyło w naszym domu gąb, nie zamierzam sie bynajmniej zamieniać w blogerkę kulinarną. Obiecałam sobie, że nie będę wrzucać tu przepisów, które można znaleźć na każdym blogu kulinarnym w kraju, a jedynie takie, które wstrząsną moim światem.
Te ciacha pokochałam od pierwszego gryza. A przepisu nie znajdziecie nigdzie, więc ja Wam dam. Dobrem trzeba się bowiem dzielić. Karma ludzie, karma! Przepis pochodzi z książki kulinarnej dla małych dziewczynek. Zdziwko, co? Dostałyśmy go z Lilą od Olgi i jej mamy Ani, które są naszymi dobrymi przyjaciółkami i dzielą z nami zamiłowania kulinarne. Dzięki, raz jeszcze dziewczyny! Zastrzegam jednak, że trzeba kochać masło orzechowe, żeby je polubić jednakową, jak ja miłością. Dodam również, że mam lekką obsesję na punkcie masła orzechowego i smakuje mi w zasadzie wszystko, czego jest składnikiem. Skonsultowałam się jednak i w tym odosobnionym przypadku zachwyt podzielają wszyscy, którzy próbowali. No to lu:

Składniki:

100g masła (choć nie ma dramatu, jak dacie mniej)
1/2 szklanki cukru
1 jajko
cukier waniliowy odrobina (opcjonalnie)
225g masła orzechowego
2/3 szkl mąki
1/2 łyżeczki sody

Łączymy składniki, po czym wkładamy ciasto do lodówki na pół godziny. Łatwiej będzie nam w nim rzeźbić, kiedy nieco je schłodzimy. Następnie formujemy kulki i układamy je na blaszce. W zależności od tego ile daliśmy masła, ciastka rozleją się mniej lub bardziej. Zazwyczaj wychodzą mi tak płaskie, że zlewają się ze sobą, więc bez paniki i tak będą pyszne. Pieczemy 10-20 minut w temperaturze 180 stopni.
Smacznego!

1 Comment

Zostaw komentarz

Navigate