nic śmiesznego

via pinterest

Wczoraj nie mogłam zasnąć, myśląc o pewnej dziewczynie. Poznałam ją niedawno, ale to taki typ człowieka, którego nie trzeba długo czytać. Przedsiębiorcza, otwarta, ufna, optymistka. Też mama. Większość ludzi, kiedy przechodzi przez rozwód chowa się głęboko przed światem, ale nie ona. Ona nie chce, żeby jej córka w jakikolwiek sposób odczuła, że coś jest z mamą źle. Więc szuka szczęścia w małych przyjemnościach, wychodzi do ludzi, stawia sobie cele, bo jej córka ma być szczęśliwa. Poukładana i mądra z niej babka.


Nie miałam okazji poznać jej męża. Zdradził. Rozwodzą się.

Ponoć prawdziwego mężczyznę poznasz po tym , jak  kończy sprawy. A Pan, proszę Pana, sprawę spieprzył. Bo jak inaczej powiedzieć? Miejże Pan na tyle odwagi i przyzwoitości, żeby przyznać, że jesteś słaby i niewarty swojej żony. Miej twarz i wycofaj się, licząc na jej dobrą wolę. Ona chce, żeby jej córka miała ojca. Czemu nie zacząć od tego? Czemu nie pozwolisz jej dyktować warunków rozstania, skoro obrabowałeś ją już ze wszystkiego? Nikt Ci nie odbierze tego, że jesteś ojcem Waszego dziecka. Wyluzuj. Może spróbuj dla odmiany pomysleć o dobrze dziecka. Ustalanie opieki powinno być oparte o chęć zgody, a nie o przepychanki, bo TY chcesz więcej. Chwalenie się, że sprawia Ci radość bycie z córką jest sztuczne i na pokaz – każdemu rodzicowi sprawia radość spędzanie czasu z dzieckiem. Medal Ci się za to nie należy. Tak, Twoja żona pojechała we własną podróż, w czasie kiedy Ty zajmowałeś się córką. Bawiła się w tym czasie świetnie, nie dlatego, że była bez dziecka, ale dlatego, że była daleko od Ciebie i problemów, jakie Wam zgotowałeś. Wylewanie jej wiadra zimnej wody na głowę zaraz po powrocie jest poprostu słabe.

Ponoć prawdziwego mężczyznę poznasz po tym, jak  kończy sprawy. Więc w sumie cieszę się, że nie miałam przyjemności.

2 komentarze

  1. Avatar

    Udał Ci się ten tekst przewybornie, do gazety ślij, ślij do Wysokich Obcasów czy coś bo wyborny, a tam czasem takie listy drukują.

    W temacie można powiedzieć, że nie siedzimy w tej sprawie, trudno oceniać, argumenty drugiej strony blablabla…chociaż, czy to ważne?

Zostaw komentarz

Navigate