maszyna czasu

Z pisaniem bloga jest trochę, jak z pisaniem pamiętnika. Utrwala myśli i chwile. Gdyby coś się ze mną niespodziewanie stało, myślę, że moje Córki mogłyby znaleźć tu kawałek mnie. To jest chyba główny powód, dla którego piszę (bo czasem zastanawiam się, po co to w ogóle robię). Blog, podobnie jak pamiętnik, stanowi świetne źróło wspomnień. Postanowiłam ostatnio cofnąć się w czasie i poczytać stare wpisy. Warto przypomnieć sobie, czy czasem kogoś nie obsmarowałam. Pamięć bywa zawodna. Przy okazji znalazłam kilka fajnych notek, o których kompletnie zapomniałam, a których pisanie spawiło mi frajdę (pomijam te, które wywołują u mnie chęć wymierzenia sobie fejspalma). Rok temu napisałam na ten przykład wpis z listą rozmaitych aktywności, nad którymi człowiek specjalnie się na co dzień nie zastanawia, a które stanowią idealną bazę pod tzw. small talk. Czytając ten wpis przypomniałam sobie bardzo dokładnie dzień, w którym go pisałam. To było trochę, jak czytanie złotych myśli. Istna podróż maszyną czasu. Nie zważając na to, ile takie wpisy mają sensu i wartości merytorycznych, lecę z kolejną listą, żebym za jakiś czas, znów mogła usiąść z kubkiem herbaty, większym dzieckiem na kolanie i cofnąć się w czasie. Ku pamięci. Za ilustrację niech posłuży mix instagramowy.

 

JEM anyżowe cukierki z Ciuciu na Długiej. nasza rodzina jest trochę uzależniona od anyżu
PIJĘ – ha! piłam! białą herbatę z różą, ale wylałam na nową kapę na kanapie
CZYTAM skończyłam niedawno książkę. Ostatnia noc w Twisted River. I choć New York Times twierdzi, że wzruszająca. ja twierdzę, że po pierwszej połowie nudna
MARZĘ o słońcu Toskanii. chciałabym móc pojechać z dziewczynami trasą naszej podróży z 2009roku. zamykam oczy i czuję zapach rozgrzanej słońcem trawy…
PRZYGLĄDAM SIĘ Alicji, zasypiającej przy piersi
SŁUCHAM za dużo soundtrack’u z Krainy Lodu w aucie. w kółko.
MARNUJĘ czas przeglądając instagram w telefonie
CIESZĘ SIĘ jak dziecko, bo Najdroższy Małżonek kupił maszynę do lodów!
CZEKAM aż Ala zacznie raczkować i na lato czekam
UWIELBIAM moje córki
MAM NADZIEJĘ, że przestanę być w końcu tak zajebiście zmęczona i będę mieć siłę na robienie fajnych rzeczy

DZIWIĘ SIĘ, że jest już kwiecień, skoro przed chwilą było Boże Narodzenie… a nie czekajcie, w sumie kwiecień też się skończył
POTRZEBUJĘ nowej kanapy, zdecydowanie potrzebuję nowej kanapy.
JESTEM zadowolona z życia, acz z deko niewyspana
WIEM, że powinnan zacząć ćwiczyć
MAM NA SOBIE sweter mojego taty z czasów, gdy był w moim wieku
MYŚLĘ, że chyba Lila się obudziła i czas robić śniadanie
OTWIERAM laptopa raz na tydzień
ŚMIEJĘ SIĘ na głos z moimi dziećmi
CZUJĘ płyn Lovella…. mmmm… i mleczny oddech Ali. oddech niemowlaków pachnie niebem
ZASTANAWIAM SIĘ co zrobić dziś na obiad. to jest jakaś zmora dorosłości! nienawidzę myśleć, co na obiad!
WIERZĘ w dobre zakończenia.

4 komentarze

Zostaw komentarz

Navigate