serce bez limitu objętości

Kiedy byłam w ciąży z Alą, zastanawiałam się czasem, jak podzielę tą miłość, którą czuję do Lili na dwoje dzieci? Bo skoro Lilę kocham całym sercem, to teraz trzeba będzie w tym sercu, zmieścić jeszcze jednego człowieka.

(Najdroższy Małżonek myślał w  tym samym czasie nad aspektami praktycznymi, np. o tym, jak nas wyżywi i gdzie się pomieścimy – dziecko samo w sobie zajmuje, co prawda mało miejsca, ale już cały osprzęt do dziecka, to ze dwa wozy gratów. zresztą kto ma, ten wie – a ja z kolei myślałam o pierdołach). Jako jedno z trójki dzieci, nigdy nie wierzyłam, że można kochać wszystkie dzieci tak samo. No bo jak? Człowiek w wieku 6ciu lat myślał, że coś tam wie o miłości. A jednak. Jednak można. W ogóle cudowna sprawa z tą rodzicielską miłością. Bo okazuje się, że nic nie trzeba w sobie dzielić. Nie, że serce na dwoje. Nie, że jakaś rywalizacja. Miłości robi się poprostu więcej. A może drugie serce wyrasta? Całkiem możliwe. W każdym razie czasem mam wrażenie, że tylko miłość mnie wypełnia. Patrzę na te dwie istotki i czuję przepełniające mnie szczęście. I tonę miłości. Dwie zupełnie różne dziewczynki, ale obie idealne. Właśnie takie, jakie sobie wyśniłam. Obie najpiękniejsze. Najsłodsze. Kocham obie całym sercem.

Zostaw komentarz

Navigate