przysŁowia mądrością narodu

Przysłowia są mądrością narodu. I nie tracą nigdy na aktualności. Są świetne. Przynajmniej dają poczucie pewności, że świat mimo zmian, jakie przechodzi, pozostaje taki sam. Uwielbiam przysłowia. Do każdej sytuacji mogę znaleźć takie, które pasuje idealnie. Zobaczcie sami. Znalazłam kilka opisujących moją obecną sytuację.
1. Wybiera się, jak sójka za morze. – codziennie. Jedna ubrana, druga ubrana, ja ubrana, znieść koła od wózka, rękawiczki dla Lilki, smoczek dla Ali, telefon jest… klucze! cholera jasna gdzie są klucze?

2. Kończ co zacząłeś! – chętnie! bardzo bym chciała móc skończyć zaczętą kawę. albo ciasto, które zaczęłąm piec, a nie mogę skończyć, a znajomi będą za dwie godziny. cóż, jedli gorącą szrlotkę. trudno. jak się teraz zastanowiłam, to mogłam podać ją z lodami i ściemnić, że tak miało być. gaddemit!
3. Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz. – … albo i nie… jeśli wstajesz pięć razy w ciągu nocy przez kilka tygodni z rzędu, to raczej trudno o wyspanie… No ale sama sobie przecież narobiłam tych dzieci, więc się jednak zgadza.
4. Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka. – nosił rano, nosił wieczorem, dziecię chustą gardzi, więc nosił na ręcach. Duże dziecie zazdrościło, więc i je chwilę ponosił, bo kocha. A potem wilka trzeba będzie zanieść… do kręgarza.
5. Pokorne cielę dwie matki ssie. – to można gdzieś znaleźć zmiennika? bo ja chętnie! Pokorne czy nie, ssie dużo i na razie gardzi marchewką i jabłuszkiem i wszystkim, co nie jest cycuszkiem…
6. Gdyby kózka nie skakała, to by nóżki nie złamała. – kolejne przyczynowo-skutkowe, powtarzane z dwadzieścia razy dziennie, kiedy Starsza Córka z uporem trzylatka skacze po meblach (kiedy będzie w końcu wiosna i plac zabaw?!?) historia z zeszłego roku, niczego jej nie nauczyła… W ogóle ostatnio muszę powtarzać niektóre rzeczy pięć razy, zanim Lilka zatrybi, ale to ponoć normalne.

A Wy macie jakieś ulubione przysłowia?

Zostaw komentarz

Navigate