świąteczne drobiazgi

Wierzę, że są takie okresy, kiedy warto się wylogować. Święta Bożęgo Narodzenia to jeden z takich momentów, kiedy  nie mam najmniejszej ochoty ślęczeć na fejsie, blogu, czy gdziekolwiek w sieci. Skupiam się w tym czasie na rzeczach miłych. Na przykład na dzieciach, albo na Kevinie, albo na makowcu.. No wiecie. Bilans poświąteczny – 2kilo na plusie. A jak tam? U Was też na plusie po Świętach?
  • Te choinki. Lila i Najukochańszy Mąż dali czadu z dekorowaniem w tym roku. Ja z Alą na rękach (bo akurat obydwa dwa razy, kiedy dekorowaliśmy, wisiała na cycu.), dałam radę udekorować zaledwie kilka.

  • Ta „bombka”. Bo moje serce matki kocha wszystko, co zrobią małe rączki. A ozdoby świąteczne? Łzy wzruszenia aż same płyną do oczu! 

  •  Te stópki. bo tak. niezmiennie zachwycają (serce matki!)

  • Ten sznurek. I będę nim obwiązywać prezenty przez 10 lat, bo jest go 120metrów. Było… (Scandi Loft)

  • Ten sznur światełek. Ciemno i zimno za oknem. I tak już będzie przez najbliższe dwa miesiące. Każde dodatkowe źródło światła pomaga pozytywnie myśleć. Zastawiłam na siebie jednak pułapkę, bo te światełka sprawiaja, że pragnę mojego łóżka bardziej niż zwykle…
Jako, że dziś już ostatni dzień 2014 roku, życzę Wam świetnej zabawy dziś wieczorem, nawet, jeśli ma polegać na siedzeniu przed telewizorem w piżamie i wpierniczaniu popcornu (mój plan)! Do zobaczenia w Nowym Roku!

Zostaw komentarz

Navigate