moja odskocznia – gary

Wyobrażałam sobie, że będzie jak w filmie „Uwierz w ducha”. Po kilku zajęciach kupię sobie koło i będę sama wypalać moje dzieła. A mój mąż wieczorami będzie się zakradał do mnie i będziemy razem miziać tą glinę… Okazało się, że to nie takie hop siup. 

Kiedy pierwszy raz toczyłam cokolwiek ( kieliszki na jajka.. uuu, jazzy co nie?), mało nie umarłam ze śmiechu, nie mogąc uwierzyć we własny brak koordynacji. ( O innych moich wadach obnażonych przez te zajęcia wspomniałam tu). I gdyby nawet w tle leciała ta muzyka, nie usłyszałabym, bo koło robi zarąbiście dużo hałasu. Młody Patrick Swayze też się nie zjawił… Mimo to, pokochałam zajęcia garncarstwa i mam nadzieję, że wrócę na nie wkrótce po porodzie.

Każdy powinien mieć coś, co pozwala mu odpocząć od rzeczywistości. Robienie na drutach, joga, malowanie, bieganie, pisanie bloga… coś, co sprawia, że możemy na chwilę przestać być żonami, matkami, kobietami pracującymi. Odciąć się od świata choć na chwilę. Ja znalazłam moje coś. 
Każdej środy urywam się kwadrans po 17 i z wypiekami na twarzy sunę tramwajem na zajęcia. Przez dwie bite godziny wsiąkam bez reszty. Jestem w innym świecie z grupką babeczek, które szukają tam tego samego, co ja. Świętego spokoju. Przez dwie godziny ugniatam glinę i tworzę. Spod moich palców wychodzi materia. Jakiś konkret. Coś, czego za parę tygodni będę mogla z dumą używać. Bo se zrobiłam. Sama. Kubek, doniczka, you name it! Mam całą listę rzeczy, które chcę ulepić. W tej chwili robię serię talerzyków do ciasta. Jak dobrze pójdzie, na Święta będę żreć z nich makowca! Polecam każdemu, kto ma głód twórczy i marzy o chwili relaksu w tygodniu. 

2 komentarze

  1. Avatar

    O ja Cię! ''Uwierz w ducha'' to ulubiony film mojej mamy. Wielokrotnie mnie molestowała bym zagrała jej na skrzypcach motyw przewodni z tego filmu.
    Jedni mają gitarę, drudzy książki, literaturę, a jeszcze inni kolekcjonują znaczki, czy najzwyczajniej w świecie robią coś, co sprawia im muultum frajdy! A tu proszę. Oryginalne, nietuzinkowe i czekam na dalsze efekty pracy. Pamiętaj, że słomiany zapał bywa najgorszy, więc ja życzę, żeby nigdy się nie pojawił, a jeśli już uda mu się jakoś przedrzeć przez pasję to niech się tak szybko wynosi, tak jak szybko przyszedł! 🙂

    • Aga
      Aga Reply

      O, dzięki! dobrze trafiłaś z życzeniami, bo akurat mam fazę "zejścia". mam nadzieję, że zapał wróci, jak tylko zniknie brzuch. zazdroszczę Ci tych skrzypiec 🙂

Zostaw komentarz

Navigate