diy – robótki ręczne, czyli pimp my pillow

Od dłuższego czasu planuję przerobić kilka rzeczy, które mi się opatrzyły lub zwyczajnie się zniszczyły, a szkoda mi je wyrzucać. Mam na przykład, po wiosennych porządkach w szafie, górę skarpetek w odjazdowych kolorach, które nie nadają się już do noszenia. Górę. Czy ktoś jeszcze ceruje skarpety? Planuje zrobić z nich maskotkę dla Lili. A dziś mam dla Was przerobioną na szybce poduszkę. Szyłam wszystko ręcznie, bo nadal boję się maszyny do szycia, którą mąż najdroższy sprezentował mi na wiosnę. Cały czas obiecuję sobie zresztą, że się niedługo zaprzyjaźnimy (z maszyną, nie z mężem. z mężem żyjemy w przyjaźni.). Nie przedłużając, przedstawiam Panią Księżycową. 
Jestem ostatnio w twórczym nastroju, więc produkty mej twórczości będziecie mogli podziwiać wkrótce. Buziaki.

2 komentarze

Zostaw komentarz

Navigate