big blue

Zdjęcia na niebiesko. Miałyśmy robić tego dnia coś zupełnie innego. Piasek był mokry po deszczu, więc miałyśmy tylko na chwilę wejść na plażę. Kilka człowieków spacerowało brzegiem, parę osób (szaleńcy!) pluskało się w wodzie. Nie miałyśmy nawet ręcznika, tylko parę majtek na zmianę, w razie co. Okazało się jednak, że po falach przy brzegu (taka była umowa, żadnego wchodzenia do wody), można skakać dwie godziny. Miałam też bluzę w razie deszczu, więc wytarłam Lilę sukienką i wracała w tej bluzie (co za matka!), zadowolona, jak zwykle, kiedy może się wyszaleć. Kocham tą dziewczynkę. Lubię patrzeć, jak tryska tym swoim niepohamowanym, dziecięcym szczęściem. 
Miłe popołudnie. Plażę najbardziej lubię, kiedy jest pusta. 

 

2 komentarze

  1. Avatar

    Podoba mi sie ten wpis bo ja mam tak samo. Pewne jak w banku ze jak nie wezme zapasowego ubrania albo lopatki to na pewno okaza sie niezbedne;)

  2. Aga
    Aga Reply

    dokładnie. ale ja już dawno przestałam nosić ze sobą wszystko, bo nie wiadomo, co się przyda. grunt to zdolność improwizacji, nie?

Zostaw komentarz

Navigate